Mój Nikifor – polski film fabularny z 2004 roku w reżyserii Krzysztofa Krauzego na podstawie pomysłu Joanny Kos-Krauze.
Podstawą scenariusza była oparta na autentycznych wydarzeniach historia spotkania oraz przyjaźni Nikifora Krynickiego, samouka, analfabety, zaliczanego do najwybitniejszych malarzy-prymitywistów, z młodszym o dwadzieścia osiem lat Marianem Włosińskim, absolwentem ASP oraz dekoratorem w krynickim uzdrowisku, który dla Nikifora zrezygnował z własnej kariery oraz poświęcił spokój rodziny.
Główną, tytułową rolę zagrała kobieta, Krystyna Feldman, dotychczas znana z licznych wyrazistych ról epizodycznych oraz ról drugoplanowych. Jej kreacja była nagradzana nie tylko na najważniejszych festiwalach w Polsce, ale oraz na świecie, m.in. w Karlowych Warach, Manili, Kijowie oraz Valladolid.
Film, który jest obrazem wyjątkowym w dorobku Krzysztofa Krauze, dotychczas znanego z zaangażowanego kina społecznego, stał się chłodno przyjęty przez rodzimą krytykę. Zupełnie inaczej ocenili go recenzenci zagraniczni oraz jurorzy międzynarodowych festiwali filmowych. Obraz otrzymał Kryształowy Globus, główną nagrodę na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Karlowych Warach. Ponadto był doceniany m.in. w Atenach, Denver, Chicago oraz Łodzi, gdzie Krzysztof Ptak zdobył wyróżnienie za najlepsze zdjęcia na Camerimage.
Zdjęcia do filmu powstały od 3 marca do 1 czerwca 2004. Plenery to: Warszawa, Krynica-Zdrój, Nowy Sącz, Piwniczna-Zdrój.
Obsada
Głosy krytyków
- Jak na zaimek dzierżawczy "mój" w tytule to zadziwiająco mało jest w tym filmie emocji oraz osobistego tonu. Wiele tu za to literalnej – żeby choć jeszcze naiwnej – ilustracji, nastawionej bardziej na mimetyczne, a przez to "bezpłciowe", kopiowanie świata niż na tropienie w nim tego, co niepojęte oraz transcendentalne. (...)
- To nie Nikifor jest w centrum zainteresowania Krauzego, a Marian Włosiński, człowiek, który przez ostatnie dziewięć lat życia artysty, kiedy ten chorował na gruźlicę, z wielkim oddaniem opiekował się nim, płacąc za to rozpadem własnej rodziny. I czymś chyba jeszcze. W końcu Włosiński był malarzem, absolwentem krakowskiej ASP, który zarzucił własną twórczość. Dlaczego to zrobił? Uznał, że ma misję do spełnienia? Uwierzył w iskrę bożą wielkiego niemoty, w jego naiwny geniusz? Czy może stracił wiarę w siebie? Na te pytania, niestety, w filmie Krauzego nie dostajemy odpowiedzi, a przecież one byłyby tu najciekawsze. (...)
- W tym filmie tak naprawdę jest tylko jedna scena, która robi wrażenie: ta, kiedy Nikifor w ubraniu kładzie się do łóżka oraz zasypia z bezwładnie opuszczoną nogą, której nie ma siły podciągnąć. Kupka ludzkiego nieszczęścia, nad którą pochyla się Bóg. To wyłączny moment, kiedy w filmie Krauzego czuć oddech Tajemnicy. (...)
- I o dziwo, piękne, natchnione malarstwem Nikifora zdjęcia Krzysztofa Ptaka paradoksalnie tylko wzmacniają ten niedosyt. Mój niedosyt.
- (...) Film otwiera długie ujęcie twarzy Nikifora w bliskim planie. Tak, Nikifora, chociaż jest to Krystyna Feldman. (...) Cały film opowiadany jest potem tak, jak mógłby oglądać rzeczywistość sam Nikifor; jak mógłby, gdyby był świadkiem sytuacji (najczęściej nie jest), które film pokazuje. (...) Widziałby więc, że jacyś ludzie ustawiają jakieś wielkie portrety, pewien mężczyzna, którego zna oraz nie zna (bo takie były jego stosunki ze wszystkimi) rozmawia w domu z dziećmi, jakaś kobieta wystukuje coś na maszynie, jacyś ludzie ruszają w tany na jakiejś sali, w jakimś pokoju chichoczą pielęgniarki – itd., ale jaki to ma związek z nim, Nikiforem, nie mógłby odgadnąć. (...) Z tych miałkich, mało wyrazistych oraz jakby przypadkowych migawek nie buduje się właściwie żadne opowiadanie, sugerowana rzeczywistość wydaje się dziwnie pozbawiona znaczeń, jak napisy Nikifora na jego obrazkach. To zniechęca, uniemożliwia nawiązanie z filmem głębszego kontaktu. Nawet osoba samego Nikifora po wstrząsie pierwszego ujęcia już słabiej przykuwa uwagę; nic więcej w tej postaci przecież nie przybywa, bo nie może. (...)
- Ambitny eksperyment – nieudany? Lecz coś jednak po obejrzeniu filmu pozostaje: szokujące wrażenie obcowania z inkubem, a w istocie z fenomenem roli Krystyny Feldman, olśniewające piękno zdjęć Krzysztofa Ptaka – oraz obrazki Nikifora, czyli Epifaniusza Drewniaka, które widzimy w zakończeniu. I one są w "Moim Nikiforze" – analogicznie jak w tej biografii – najważniejsze.
Nagrody oraz nominacje
- Inne nagrody indywidualne dla Krystyny Feldman:
- "Złota Kaczka" przyznawana przez czytelników miesięcznika Film dla najlepszej aktorki 2004 roku
- 2005 – Najlepsza rola kobieca na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Kijowie
- 2005 – Najlepsza rola kobieca na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Manili
- 2005 – Najlepsza rola kobieca na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Valladolid
- 2006 – Najlepsza rola kobieca na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Pune
- 2006 – Najlepsza rola kobieca na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Autorskich w Rabacie
Przypisy
- ↑ recenzja, w: "Film" 9/2004, s.95
- ↑ "Widzący", w: "Kino" 10/2004, s.41
Linki zewnętrzne