Reprezentacja Polski w piłce nożnej mężczyzn – zespół piłkarski, biorący udział w imieniu Polski w meczach oraz sportowych imprezach międzynarodowych, powoływany przez selekcjonera, w którym potrafią występować jedynie zawodnicy posiadający obywatelstwo polskie. Za jego funkcjonowanie odpowiedzialny jest Polski Związek Piłki Nożnej (PZPN).
Aktualne Kwalifikacje oraz rozgrywki
Grupa H
-
Stan na: 30 lipca 2011
Przed Euro 2012 Reprezentacja Polski rozegra spotkania[1]:
| Nr |
Rodzaj rozgrywek |
Data spotkania |
Drużyna 1 |
Wynik |
Drużyna 2 |
Strzelcy bramek |
Sędzia |
Stadion (Frekfencja) |
| 1 |
Mecz towarzyski |
29 lutego 2012 |
Polska |
0:0 (0:0) |
Portugalia |
|
Alon Yefet |
Stadion Narodowy (57.000) |
Historia
Lata międzywojenne
Reprezentacja Polski przed swoim pierwszym w historii meczem (18.12.1921)
|
|
| Skład Polaków w meczu z Węgrami 18 grudnia 1921 |
Reprezentacja Polski przed meczem w trakcie Igrzysk Olimpijskich (26.05.1924 r.)
Oryginalnie koncepcja utworzenia piłkarskiej reprezentacji Polski ukazała się 20 grudnia 1919 roku, podczas założycielskiego zgromadzenia Polskiego Związku Piłki Nożnej, które odbyło się w Warszawie. Szczegóły zaczęto omawiać od stycznia 1920 bowiem, jako jeden ze swoich głównych celów na początku działalności, władze PZPN postawiły sobie udział męskiej kadry narodowej w turnieju piłkarskim Igrzysk Olimpijskich Antwerpia 1920. W marcu 1920 obowiązki trenera powierzono sprowadzonemu specjalnie na tę okoliczność, amerykańskiemu wojskowemu – kapitanowi Chrisowi Burfordowi, zaś w kwietniu 1920 Polski Komitet Olimpijski (wówczas pod nazwą Polski Komitet Igrzysk Olimpijskich) zorganizował w Krakowie pierwsze zgrupowanie szkoleniowe całej reprezentacji olimpijskiej, w tym także futbolowej. Specjalnie powołany wydział Komitetu Igrzysk Olimpijskich wyselekcjonował najlepszych wówczas polskich piłkarzy, dzieląc ich na dwie drużyny: olimpijską (zwaną wówczas "teamem olimpijskim") oraz rezerwową. W ich skład wchodzili przede wszystkim zawodnicy czołowych klubów lwowskich oraz krakowskich, uzupełnieni o graczy z Warszawy, Łodzi oraz Poznania. Oryginalnie ograniczano się jedynie do treningów oraz wewnętrznych gier kontrolnych, jednak pod koniec maja 1920 zespół olimpijski rozegrał nieoficjalny mecz sparingowy przeciwko reprezentacji Lwowa (którą tworzyli zawodnicy klubów z tego miasta, niepowołani do kadry narodowej), gromiąc ją 12:1. Dlatego postanowiono zorganizować w lipcu oraz sierpniu 1920 oficjalne spotkania towarzyskie przeciw kadrom: Austrii, Czechosłowacji oraz Węgier, mające stanowić "przetarcie" przed olimpijskim debiutem. Wszelkie plany pokrzyżowała jednak postępująca coraz bardziej agresja bolszewicka na ziemie polskie oraz niezbyt korzystna sytuacja organizacyjno-finansowa piłkarskiej centrali, dlatego 27 lipca 1920 zrezygnowano z udziału w Igrzyskach VII Olimpiady.
-
Swój oficjalny inauguracyjny pojedynek międzypaństwowy piłkarska reprezentacja Polski rozegrała zatem dopiero po zakończeniu II mistrzostw Polski. W ramach przygotowań do tego spotkania Polacy rozegrali trzy sparingi z krajowymi drużynami. Były to reprezentacje Bielska-Białej (4 grudnia, wygrana reprezentacji RP 3:1), Krakowa (8 grudnia, wygrana reprezentacji RP 7:1) oraz Lwowa (11 grudnia, wygrana reprezentacji RP 9:1). Reprezentacja zagrała 18 grudnia 1921 w Budapeszcie, towarzysko, przeciwko kadrze Węgier, ulegając jej 0:1 (0:1). Jedyną bramkę meczu zdobył w 18 minucie Jenö Szabo. Cztery minuty później Wacław Kuchar mijając bramkarza Węgier przypadkiem go uderzył. Polak stał już przed pustą bramką lecz zostawił piłkę oraz pomógł Zsákowi wstać. W tym czasie obrońca wrócił się oraz wybił piłkę na aut[2]. W 41 minucie meczu Károly Fogl przestrzelił rzut karny oraz wynik do końca nie uległ zmianie. Do rewanżu doszło 14 maja 1922 na Stadionie Cracovii w Krakowie, a był to równocześnie premierowy mecz biało-czerwonych rozegrany przed własną publicznością – także przegrany, tym razem 0:3 (0:2).
Na pierwsze zwycięstwo przyszło poczekać do 28 maja 1922, kiedy to w towarzyskiej potyczce Polacy ograli na Stadionie Olimpijskim w Sztokholmie Szwecję 2:1 (1:0), zdobywając przy tym swego premierowego gola. Przy stanie 0:0 historyczną bramkę uzyskał – z rzutu karnego – Józef Klotz w 23. minucie spotkania. Drugiego gola – pierwszą bramkę dla Polski zdobytą z akcji – zdobył Józef Garbień w 74 minucie meczu. Sędzią tego spotkania był Hugo Meisl[3], który zasłynął stworzeniem austriackiej reprezentacji niepokonanej na początku lat 30 oraz nazwanej przez to Wunderteamem.
26 maja 1924 reprezentacja Polski zadebiutowała na wielkiej światowej imprezie – Letnich Igrzyskach Olimpijskich. W Paryżu Polacy rozegrali zaledwie jedno spotkanie, ulegając w rundzie eliminacyjnej na Stade Bergère Węgrom 0:5 (0:1). Reprezentacja Polski wystąpiła w składzie: Wiśniewski – Cyl, Fryc – Spoida, Cikowski, Styczeń – W. Kuchar, Batsch, Kałuża, Reyman, Sperling. Podczas olimpiady kadrę prowadził Węgier Gyula Bíró.
15 października 1933 biało-czerwoni po raz pierwszy w historii przystąpili do Mistrzostw Świata (MŚ). Los przydzielił im faworyzowaną Czechosłowację, która w pierwszym spotkaniu eliminacyjnego dwumeczu – rozegranego na warszawskim Stadionie Wojska Polskiego – okazała się lepsza 1:2 (0:1). Bramkę dla Polski zdobył Henryk Martyna z karnego w 52 minucie, a dla Czechosłowacji Josef Silný w 37 oraz František Pelcner w 78 minucie[4]. 11 kwietnia 1934, na cztery dni przed rewanżem, Ministerstwo Spraw Zagranicznych – z nie do końca jasnych przyczyn – wydało zakaz wyjazdu do Pragi, więc na włoskie finały pojechali Czechosłowacy, wywalczając tam później wicemistrzostwo.
Cztery lata później, w eliminacjach Mistrzostw Świata Francja'1938 Polaków dolosowano do Jugosławii. Pierwszy mecz w Warszawie 10 października 1937 zakończył się wysokim zwycięstwem 4:0 (2:0) po 2 bramkach Leonarda Piątka w 3 oraz 20 minucie oraz golach Jerzego Wostala (w 57 minucie) oraz Ernesta Wilimowskiego (w 75 minucie[5]. Taka zaliczka sprawiła, że porażka w rewanżu 3 kwietnia 1938 nie robiła nam krzywdy. Jedyną bramkę spotkania zdobył Blagoje Marjanović w 65 minucie[5]. Debiut na Mistrzostwach Świata miał miejsce 5 czerwca 1938 na Stade de la Meinau w Strasburgu, podczas przegranego po dogrywce 5:6 (1:3, 4:4, 4:6) spotkania I rundy (1/8 finału) przeciw Brazylii.
-
W międzyczasie biało-czerwoni pod wodzą Józefa Kałuży (choć de facto kadrę trenował Niemiec Kurt Otto) wywalczyli 4 miejsce turnieju piłkarskiego Igrzysk Olimpijskich Berlin 1936. Kałuża okazał się twórcą pierwszych – oraz równocześnie największych – sukcesów polskiej reprezentacji futbolowej okresu międzywojennego, bowiem w awansie do MŚ 1938 także posiadał swój znaczący udział. Niekwestionowaną "gwiazdą" przedwojennej kadry stał się natomiast Ernest Wilimowski. Zdobywca 21 bramek w 22 meczach międzypaństwowych, na arenie światowej zasłynął przede wszystkim strzeleniem 4 goli podczas wspomnianego boju z Brazylią, co do 1994 było niepobitym rekordem MŚ.
Jednak w opinii wielu historyków futbolu, największym sukcesem polskiej reprezentacji w okresie międzywojennym było pokonanie 27 sierpnia 1939 na stadionie Wojska Polskiego w Warszawie ówczesnych wicemistrzów świata – Węgrów. Przegląd Sportowy w wydaniu czwartkowym z 24 sierpnia 1939, zawarł artykuł pod znamiennym tytułem "Bez szans, ale z wolą walki, stajemy do rozprawy z drużyną wicemistrzów świata". Okazało się, że pesymizm polskich dziennikarzy był nieuzasadniony. Józef Kałuża wybrał na ten mecz następujących graczy:
Bramkarze: Adolf Krzyk (Brygada Częstochowa), Marian Jankowiak (Warta Poznań)
Obrońcy: Władysław Szczepaniak (Polonia Warszawa), Edmund Giemsa (Ruch Chorzów), Michał Dusik (KPW Poznań)
Pomocnicy: Wilhelm Góra (Cracovia), Piotr Danielak (Warta), Edward Jabłoński (Cracovia), Ewald Dytko (Dąb Katowice)
Napastnicy: Henryk Jaźnicki (Polonia Warszawa), Leonard Piątek (AKS Chorzów), Jerzy Wostal (AKS Chorzów), Ewald Cebula (Śląsk Świętochłowice), Ernest Wilimowski (Ruch Chorzów), Paweł Cyganek (Fablok Chrzanów), Franciszek Pytel (AKS Chorzów)
Strona tytułowa poniedziałkowego wydania tej gazety z 28 sierpnia 1939 tłumaczyła wszystko: "30 minut depresji – godzina przewagi. Wspaniały był duch drużyny", co mogło oznaczać tylko jedno – Polacy pokonali renomowanych rywali. Biało-czerwoni wystąpili w następującym składzie: Krzyk – Giemsa, Szczepaniak – Góra, Jabłoński, Dytko – Jaźnicki, Piątek, Cebula, Wilimowski, Cyganek. Polacy przegrywali już 0-2, kiedy nasi gracze, z reguły dzięki doskonalej dyspozycji dwóch graczy – Dytki oraz Wilimowskiego, zdołali strzelić 4 gole. Trzy bramki strzelił sam Wilimowski, czwartą z karnego dołożył Piątek.
Na pomeczowym bankiecie szef PZPN, pułkownik Kazimierz Glabisz powiedział: "Piłkarstwo polskie zaczęło swą historię powojenną od meczu z Węgrami. Kto wie, czy dzisiejszy mecz nie jest ostatni przed wojną?"
3 września 1939 Polska miała rozegrać w Warszawie kolejny mecz towarzyski, tym razem z Bułgarią. Trener Józef Kałuża powołał na to spotkanie następujących piłkarzy:
- Walter Brom, Ruch Chorzów,
- Edmund Giemsa, Ruch Chorzów,
- Michał Dusik, KPW Poznań,
- Kazimierz Lis, Warta Poznań,
- Wilhelm Piec, Naprzód Lipiny,
- Henryk Mikunda, Ruch Chorzów,
- Aleksander Schreier, Warta Poznań,
- Bolesław Gendera, Warta Poznań,
- Ewald Cebula, Śląsk Świętochłowice,
- Franciszek Pytel, AKS Chorzów,
- Paweł Cyganek, Fablok Chrzanów.
W rezerwie pozostali: Adolf Krzyk (Brygada Częstochowa), Władysław Szczepaniak oraz Stanisław Filipek (obaj Polonia Warszawa), Edmund Białas (KPW Poznań). Jednak w ostatnich dniach sierpnia 1939 Bułgarzy, o czym doniósł "Przegląd Sportowy", nie podając przyczyn odwołali to spotkanie. Natomiast 6 września 1939 Polska miała spotkać się w Belgradzie z Jugosławią, a posiadali w nim wystąpić ci sami piłkarze, którzy 27 sierpnia w Warszawie pokonali Węgrów, z jedną różnicą – Schreier miał zastąpić Henryka Jaźnickiego z Polonii Warszawa. W rezerwie pozostawiono: Broma, Pytela, Białasa oraz Pieca.
Kolejne mecze zaplanowano na 24 września 1939 roku. W Helsinkach rezerwowa drużyna Polski miała grać z Finlandią, a w Bukareszcie – pierwsza reprezentacja z Rumunią.
Ciekawostką jest fakt, że "Przegląd Sportowy" z 15 czerwca 1939 informował o planach PZPN na rok 1940. Otóż 3 grudnia 1939 reprezentacja Polski miała grać albo z Belgią w Brukseli, albo też (gdyby Belgowie się nie zgodzili) planowano tournée po Palestynie oraz Syrii. 26 maja 1940 zaplanowano w Warszawie mecz z Francją, a tydzień później Polacy posiadali jechać do Sztokholmu, wyjazd ten być może miał być połączony z meczem z Norwegią w Oslo.
Po ataku Niemiec oraz ZSRR na Polskę we wrześniu 1939, żadne z zaplanowanych spotkań się nie odbyło.
Lata 1947–1956
Pierwszy mecz po zakończeniu II wojny światowej reprezentacja rozegrała 11 czerwca 1946 roku w Oslo przegrywając 1:3 z Norwegią w składzie: Brom – Szczepaniak, Flanek – Jabłoński I E., Parpan, Kazimierczak (Filek) – Baran, Gracz, Świcarz, Cieślik, Smulski.
Największym sukcesem w pierwszych latach powojennych było zwycięstwo nad czołową wtedy jedenastką europejską, reprezentacją Czechosłowacji. 18 kwietnia 1948 roku na wypełnionym (40 tys.) stadionie Wojska Polskiego w Warszawie; na trybunie honorowej po raz drugi w historii zasiadł prezydent Bolesław Bierut, reprezentacja pokonała faworyzowanego oraz dużo wyżej notowanego przeciwnika 3:1 (2:0). Skład tamtego, legendarnego zespołu: Werner Antoni Janik – Henryk Janduda, Tadeusz Parpan, Antoni Barwiński – Tadeusz Waśko, Henryk Gajdzik – Jan Przecherka, Mieczysław Gracz, Edward Cebula (Henryk Spodzieja), Gerard Cieślik, Henryk Bobula (Edmund Białas). Bohaterem tego spotkania był bramkarz Janik (AKS Chorzów, Pogoń Katowice), którego kibice po zakończonym meczu na ramionach znieśli z boiska.
Wkrótce później, 26 czerwca 1948 r. w Kopenhadze reprezentacja Polski doznała najwyższej porażki w swojej historii, przegrywając z Danią 0:8. Ciekawostką jest, że w tym meczu wyłączny występ w narodowych barwach zaliczył Kazimierz Górski. Doznał jednak kontuzji jeszcze w pierwszej połowie oraz musiał opuścić boisko przy stanie 0:1. Polskiego bramkarza Henryka Skromnego dwukrotnie pokonywali Karl Aage Hansen oraz John F. Hansen oraz trzykrotnie Carl Aage Præst. Jedną bramkę dołożył Johannes Pløger. Polacy wystąpili w składzie: Henryk Skromny – Henryk Janduda, Tadeusz Parpan (k), Antoni Barwiński – Tadeusz Waśko, Marian Jabłoński – Jan Przecherka, Mieczysław Gracz, Kazimierz Górski (Józef Kohut), Gerard Cieślik, Henryk Bobula[6].
Do połowy lat 50. polska reprezentacja narodowa rozegrała zaledwie jedno spotkanie o wyższą stawkę. Doszło do niego na Igrzyskach Olimpijskich Helsinki'1952 (choć mecz rozegrany stał się w Turku) przeciw Danii oraz zakończył porażką biało-czerwonych 0:2 (0:1). Wcześniej w rundzie wstępnej polska drużyna pokonała amatorski zespół z Francji (gole Trampisza oraz Krasówki). Kadrę na turniej olimpijski stanowili:
Trenerem był Michał Matyas.
Wyróżniającym się piłkarzem w składzie kadry w tamtych latach był Gerard Cieślik, wielokrotnie uznawany za najlepszego polskiego piłkarza lat 40. oraz 50. Cieślik zaliczył 46 występów w reprezentacji, zdobywając przy tym 27 bramek. Jest wyłącznym zawodnikiem, który nie rozegrał 60 spotkań w drużynie narodowej, a mimo to jest członkiem Klubu Wybitnego Reprezentanta.
W przeciągu 10 opisywanych tu lat Polacy dwukrotnie kończyli piłkarski rok z dodatnim bilansem zwycięstw, były to lata 1954 oraz 1955, kiedy to odpowiednio w 2 oraz 3 meczach nie przegrali ani razu.
Polska przystąpiła do eliminacji mundialu '54 rozegranego w Szwajcarii, ale kiedy wylosowanym przeciwnikiem okazał się zespół Węgier, wycofała się. Prawdopodobnie powodem była obawa kierownictwa przed kompromitującą porażką z o wiele potężniejszym rywalem.
Pod koniec 1956 Polacy dwukrotnie pokonywali swych rywali. Najpierw 28 października w Warszawie pokonali Norwegów 5:3, by tydzień później w Krakowie strzelić Finom 5 bramek, nie tracąc przy tym żadnej.
Wówczas też zaczął grać w kadrze Ernest Pohl, uznany wtedy przez obserwatorów za nową gwiazdę piłki w Polsce. W głównej mierze Pol przyczynił się do zwycięstwa z Norwegami, strzelając w polskiej stolicy 4 bramki.
Lata 1957–1970
W 1957 drużyna prowadzona m.in. przez Henryka Reymana stoczyła zaciętą batalię o awans do finałów Mistrzostw Świata rozgrywanych rok później w Szwecji. Dwukrotnie wygrała z Finami (3:1 oraz 4:0). W czerwcu tego samego roku Polaków w meczu w Moskwie, ZSRR pokonał kadrę Polski 3:0. W rewanżu Polacy zwyciężyli wynikiem 2:1 dla Polski (dwie bramki Gerarda Cieślika oraz dwie asysty Lucjana Brychczego). Taki rezultat nakazywał też rozegranie decydującego meczu na neutralnym terenie w Lipsku. Tam Polacy przegrali 0:2 oraz w związku z tym nie mogli wystąpić na MŚ.
W 1959 roku Polacy dwukrotnie przystąpili do eliminacji, w których zwycięstwo premiowane było grą w imprezach wysokiej rangi. Dwumecz z Hiszpanią był debiutem polskiej reprezentacji w eliminacjach do Mistrzostw Europy. Polska reprezentacja przegrała najpierw 2:4, a następnie 0:3, przez co nie dostała się do tej imprezy. Jednakże jesienne eliminacje do Igrzysk Olimpijskich zakończyły się sukcesem Polski, która dwukrotnie pokonała reprezentację Finlandii 3:1 oraz 6:2 oraz amatorską reprezentację NRF (mecze uznawane za nieoficjalne) 3:0 oraz 3:1.
Rok później pod przewodnictwem Francuza Jeana Prouffa piłkarze rozegrali dwa spotkania na Igrzyskach Olimpijskich w Rzymie. Pierwsze spotkanie zakończyło się wysokim zwycięstwem Polaków 6:1 z zespołem Tunezji. Ernest Pol strzelił w tym meczu 5 bramek. Po porażkach 1:2 z Duńczykami oraz 0:2 z olimpijską reprezentacją Argentyny (mecz uznawany za nieoficjalny) Polacy odpadli z dalszej rywalizacji.
W roku 1961 reprezentacja Polski wzięła udział w eliminacjach do MŚ 1962, mających się odbyć w Chile. Polacy po dwumeczu z Jugosławią (1:1 oraz 1:2) nie awansowali do turnieju finałowego imprezy.
Rok później Polacy dwukrotnie przegrali 0:2 z Irlandią Północną oraz nie wywalczyli awansu do Mistrzostw Europy.
4 września 1963 w Szczecinie Polacy pokonali Norwegów 9:0, co przez następne 45 lat było najlepszym wynikiem reprezentacji, a swego pierwszego gola w reprezentacji strzelił wtedy Włodzimierz Lubański.
W kolejnych latach w kadrze wyróżniał się Lubański. Polska przegrała kolejne eliminacje do mundialu rozgrywanego w 1966 roku w Anglii. Dzięki wysokiemu zwycięstwu nad Finlandią 7:0 (4 bramki Lubańskiego) Polacy na mecz przed zakończeniem rozgrywek posiadali równe szanse na awans, co ich ostatni rywal Włosi. Porażka 1:6 w Rzymie pozbawiła jednak Polaków awansu oraz uniemożliwiła start w tej imprezie.
Lata 1966–1968 to, pomimo poniektórych korzystnych wyników, kolejne przegrane eliminacje, tym razem do Mistrzostw Europy oraz Igrzysk Olimpijskich.
W roku 1969 w kadrze ukazał się Kazimierz Deyna. Mimo kilku wyróżniających się graczy, Polska nie poradziła sobie w eliminacjach. Do awansu na mundial 1970 nie wystarczyło zwycięstwo nad Holendrami 2:1 czy też nad Luksemburgiem 8:1 (5 bramek Lubańskiego oraz 2 Deyny). Polska odpadła po konfrontacji z Bułgarią.
Lata 1971–1976 – Kazimierz Górski
Przełom lat 60. oraz 70. stał się początkiem serii sukcesów polskiego futbolu. W sezonie 1969–1970 Legia Warszawa dotarła do półfinału Pucharu Mistrzów (w którym przegrała z Feyenoordem), zaś Górnik Zabrze do finału Pucharu Zdobywców Pucharów (w którym lepsi okazali się zawodnicy Manchester City F.C.). Występ Górnika to największy dotychczas sukces polskiego klubu w europejskich pucharach.
Jesienią 1970 ze stanowiskiem selekcjonera kadry narodowej pożegnał się Ryszard Koncewicz. 1 grudnia 1970 władze PZPN powierzyły tę funkcję Kazimierzowi Górskiemu.
Pierwszym poważnym sprawdzianem dla drużyny Górskiego były rozgrywane równolegle eliminacje Mistrzostw Europy oraz Igrzysk Olimpijskich. W tych pierwszych Polacy zanotowali, oprócz odniesionego jeszcze pod kierunkiem Koncewicza zwycięstwa z Albanią, jedną wygraną (z Turcją), dwa remisy (z Albanią oraz RFN) oraz dwie porażki (z RFN oraz Turcją). Szczególnie dotkliwa była przegrana z przyszłymi triumfatorami europejskiego czempionatu, Niemcami, doznana na własnym terenie. W rozgrywanym 10 października 1971 na warszawskim Stadionie Dziesięciolecia meczu zawodnicy RFN pokonali biało-czerwonych 3:1. Po meczu krytyka spotkała zwłaszcza debiutującego bramkarza Jana Tomaszewskiego, który po tym występie na półtora roku wypadł z drużyny narodowej[7]. Tym meczem występy w biało-czerwonych barwach zakończył także Stanisław Oślizło.
1972 – złoty medal Igrzysk Olimpijskich
Znacznie lepiej wiodło się Polakom w meczach o awans do Igrzysk w Monachium. Po pokonaniu olimpijskiej reprezentacji Grecji Biało-czerwoni zmierzyli się w kolejnej rundzie eliminacji z Bułgarami oraz Hiszpanami. Reprezentacja Polski dwukrotnie pokonała Hiszpanię, zaś w pierwszym meczu z Bułgarami przegrała 1:3. Z meczu zapamiętano kontrowersyjną postawę rumuńskiego sędziego Victora Padureanu, który podjął parę decyzji na korzyść podopiecznych Wasyla Spasowa. Rumun przyznał Bułgarom problematycznego karnego, usunął z boiska sprzeczającego się z nim Lubańskiego, a później nie uznał drugiej bramki strzelonej przez Polaków[8]. W rewanżowej grze z Bułgarami zawodnicy kadry Górskiego okazali się lepsi od przeciwników, pokonując ich 3:0 oraz to oni awansowali do finałowego turnieju Igrzysk Olimpijskich.
Kadra olimpijska oparta była o sprawdzonych zawodników: Huberta Kostkę, Zygmunta Anczoka, Zygfryda Szołtysika oraz Włodzimierza Lubańskiego (wszyscy Górnik Zabrze), Kazimierza Deynę oraz Roberta Gadochę (obaj Legia Warszawa) oraz Zygmunta Maszczyka (Ruch Chorzów). Wsparli ich młodsi: obrońcy Antoni Szymanowski (Wisła Kraków) oraz Jerzy Gorgoń (Górnik Zabrze) czy pomocnicy Lesław Ćmikiewicz (Legia Warszawa) oraz Jerzy Kraska (Gwardia Warszawa). Poza kadrą na Igrzyska znalazł się napastnik Górnika Jan Banaś, którego dwie bramki w rewanżu z Bułgarią przesądziły o awansie Polaków.
W pierwszej rundzie Igrzysk Polacy odnieśli komplet zwycięstw, pokonując 5:1 Kolumbię, 4:0 Ghanę oraz 2:1 NRD. W drugiej rundzie zawodnicy Górskiego trafili na Danię, ZSRR oraz Maroko. Po remisie 1:1 kluczowe stało się spotkanie ze Sborną. Mecz ze Związkiem Radzieckim rozgrywany 5 września 1972 przebiegał w cieniu dramatu związanego z porwaniem członków izraelskiej ekipy olimpijskiej przez palestyńskich terrorystów. Strzelony w 21. minucie meczu gol Błochina dawał prowadzenie drużynie ZSRR. W 69. minucie Górski wprowadził na boisko Zygfryda Szołtysika. Dziesięć minut później w polu karnym sfaulowany stał się Lubański. Rzut karny wykorzystał Deyna wyrównując wynik meczu. W 87. minucie wprowadzony wcześniej Szołtysik przesądził o końcowym rezultacie, wykorzystując podanie Gadochy oraz strzelając zwycięską bramkę. 8 września Polacy wysoko (5:0) ograli Marokańczyków oraz awansowali do finału.
10 września 1972 na Olympiastadion w Monachium reprezentacja Polski zmierzyła się z drużyną Węgier. Polacy wyszli na boisko w składzie: Kostka – Gut, Ćmikiewicz, Gorgoń, Anczok – Szołtysik, Deyna, Maszczyk, Kraska – Lubański, Gadocha. Po bramce Béli Váradiego w 42. minucie prowadzili Węgrzy. Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy Kazimierz Deyna otrzymał podanie od Szołtysika oraz po minięciu węgierskich obrońców strzelił na 1:1. W 68. minucie, po akcji z udziałem Ćmikiewicza, Maszczyka, Anczoka oraz Lubańskiego w posiadaniu piłki znów znalazł się Deyna oraz po raz kolejny pokonał Istvána Gécziego. Mecz zakończył się wynikiem 2:1 oraz zdobyciem złotego medalu przez Polskę. Kazimierz Deyna z 9 bramkami stał się królem strzelców turnieju.
Ponad miesiąc po zwycięstwie olimpijskim, w rozegranym w Bydgoszczy towarzyskim meczu z Czechosłowacją z reprezentacją pożegnali się Kostka oraz Szołtysik. Kilku zawodników ze zwycięskiego składu z Monachium miało jednak dalej stanowić o sile drużyny narodowej. Dodatkowo Górski wprowadził do zespołu kilku mniej doświadczonych zawodników. Do bramki wrócił Jan Tomaszewski, jego klubowy kolega z ŁKS Łódź Mirosław Bulzacki dołączył w środku obrony do Gorgonia, coraz ważniejszą rolę odgrywali obrońcy Wisły Kraków Antoni Szymanowski oraz Adam Musiał, zaś do ataku selekcjoner coraz częściej delegował rezerwowego z Monachium, młodego napastnika mieleckiej Stali, Grzegorza Latę. W tym czasie debiutował odmienny gracz z Mielca, Henryk Kasperczak.
1974 – 3. miejsce na Mistrzostwach Świata
Polacy w meczu o 3. miejsce Mistrzostw Świata
|
|
| Podstawowe ustawienie reprezentacji Polski w czasie mundialu 1974 |
W marcu 1973 Polacy przystąpili do eliminacji Mistrzostw Świata, które także miały odbywać się na terenie RFN. O awans posiadali rywalizować z Walijczykami oraz Anglikami, w składzie których wciąż grało kilku mistrzów świata z 1966. 28 marca w Cardiff Polacy ponieśli porażkę z gospodarzami. 6 czerwca na Stadionie Śląskim w Chorzowie wywalczyli jednak cenne zwycięstwo z faworyzowanymi zawodnikami Trzech Lwów, przedłużając szanse na awans do turnieju w Niemczech. Polacy pokonali Anglików 2:0. Pierwsza bramka padła z rzutu wolnego wykonywanego przez Roberta Gadochę, przy czym autorstwo bramki przypisuje się także Janowi Banasiowi oraz kapitanowi Anglików Bobby'emu Moore'owi, którzy po strzale Gadochy wyskoczyli do piłki. Drugą bramkę, parę minut po rozpoczęciu drugiej połowy strzelił Włodzimierz Lubański wykorzystując pomyłkę Moore'a. Kilka minut później kapitan Biało-czerwonych zderzył się z Royem McFarlandem (wbrew powszechnej opinii McFarland nie faulował Lubańskiego) oraz musiał zostać zniesiony z boiska. Dotkliwa kontuzja wyeliminowała Lubańskiego z gry na dwa lata. W roli kapitana drużyny narodowej Lubańskiego zastąpił Kazimierz Deyna, zaś w kolejnych meczach na pozycji środkowego napastnika występował zwykle Jan Domarski, rzadziej młodszy kolega Lubańskiego z Górnika, Andrzej Szarmach.
Jesienią 1973 Polacy rozegrali decydujące spotkania eliminacji Mistrzostw Świata. 26 września pokonali 3:0 w Chorzowie Walijczyków. W październiku rozpoczęli zaś przygotowania do kluczowego meczu z Anglią. Podopieczni Sir Alfa Ramseya do awansu potrzebowali zwycięstwa, z tym że Polakom wystarczał remis. Atmosfera przed zaplanowanym na 17 października meczem była gorąca. Brytyjskie media oczekiwały od angielskiej drużyny narodowej wysokiego zwycięstwa. Emocje dawały się zauważyć w przedmeczowych wypowiedziach – znany angielski trener Brian Clough nazwał Jana Tomaszewskiego clownem[9]. 17 października Polacy wyszli na murawę stadionu Wembley w składzie: Tomaszewski – Szymanowski, Bulzacki, Gorgoń, Musiał – Ćmikiewicz, Deyna, Kasperczak – Lato, Domarski, Gadocha. W 57. minucie akcja zawodników Stali Mielec dała Polsce prowadzenie. Grzegorz Lato podał do niepilnowanego Jana Domarskiego, który lekkim strzałem pokonał Petera Shiltona. Kilka minut później Allan Clarke wyrównał z rzutu karnego. Kolejne ataki Anglików nie przyniosły rezultatu, skutecznie bronił wspomagany przez obrońców Jan Tomaszewski. Postawa bramkarza reprezentacji Polski przyniosły mu miano bohatera z Wembley, wzbudzając szacunek także angielskich kibiców. Pod koniec spotkania Roy McFarland brutalnie zatrzymał wychodzącego na czystą pozycję Latę, otrzymując za to zagranie zaledwie żółtą kartkę. Mecz zakończył się zwycięskim remisem 1:1. Polacy awansowali do Mistrzostw Świata, zaś Anglicy na parę lat pożegnali się z międzynarodowymi turniejami. Do dymisji podał się słynny Alf Ramsey. Mecz z Anglią rozsławił Polaków, których zaczęto uznawać za jedną z najciekawiej grających drużyn europejskich.
Na etapie przygotowań do Weltmeisterschaft 1974 Kazimierz Górski dokonał pewnych zmian w zespole narodowym, jednak trzon drużyny pozostał nienaruszony. Liderem zespołu był kapitan Kazimierz Deyna (Legia Warszawa), a pewne miejsce w bramce miał Jan Tomaszewski (ŁKS Łódź). Najpoważniejszą zmianą było wprowadzenie na środek obrony, w miejsce Mirosława Bulzackiego (ŁKS Łódź), młodego zawodnika warszawskiej Gwardii Władysława Żmudy. W obronie towarzyszyli mu Antoni Szymanowski (Wisła Kraków), Jerzy Gorgoń (Górnik Zabrze) oraz Adam Musiał (Wisła Kraków). W drugiej linii do Henryka Kasperczaka (Stal Mielec) dołączył Zygmunt Maszczyk (Ruch Chorzów), który zastąpił Lesława Ćmikiewicza (Legia Warszawa). Miejsce Jana Domarskiego (Stal Mielec) w ataku zajął Andrzej Szarmach (Górnik Zabrze), wspomagany przez skrzydłowych Grzegorza Latę (Stal Mielec) oraz Roberta Gadochę (Legia Warszawa). W takim ustawieniu Polacy rozegrali przeważajaca ilość spotkań Mistrzostw Świata. Dla Biało-czerwonych zaczęły się one 15 czerwca 1974 meczem z Argentyną. Już w tym meczu podopieczni Górskiego potwierdzili swą wysoką formę wygrywając 3:2, a wysoko ogrywając Haiti (7:0) zapewnili sobie awans do kolejnej rundy. Na zakończenie tego etapu rozgrywek pokonali Włochów 2:1. W drugiej rundzie pokonali kolejno Szwedów (1:0) oraz Jugosłowian (2:1). W spotkaniu ze Szwecją Tomaszewski obronił rzut karny wykonywany przez Staffana Tappera.
Ostatni mecz drugiej rundy miał zadecydować o awansie do finału (z tego względu wielokrotnie jest nazywany półfinałem). 3 lipca 1974 na Waldstadion we Frankfurcie Biało-czerwoni zmierzyli się z drużyną gospodarzy. Jedyną zmianą w stosunku do żelaznego składu Polaków była wymiana kontuzjowanego Szarmacha na Domarskiego. Mecz toczył się w trudnych warunkach, po ulewnym deszczu boisko było całkowicie mokre – z tego względu spotkanie to przeszło do historii jako „Mecz na wodzie” (niem. Wasserschlacht von Frankfurt). Przez kilkadziesiąt minut utrzymywał się bezbramkowy remis. W 53. minucie Jan Tomaszewski obronił drugi na tych Mistrzostwach rzut karny, tym razem wykonywany przez Uliego Hoeneßa. W 76. minucie Gerd Müller pokonał Tomaszewskiego, strzelając jedyną bramkę tego meczu. Polacy tym samym odpadli z rywalizacji o złoto, ustępując miejsca Niemcom. 6 lipca na Olympiastadion w Monachium, tym samym, na którym dwa lata wcześniej zdobyli olimpijskie złoto, piłkarze reprezentacji Polski pokonali w grze o 3. miejsce drużynę Brazylii, wówczas wciąż jeszcze aktualnych mistrzów świata. Jedyną bramkę strzelił w 76. minucie Grzegorz Lato. On też, z 7 bramkami, stał się królem strzelców turnieju. Do najlepszych zawodników Mistrzostw zaliczali się także Deyna oraz Gadocha, zaś słynny Brazylijczyk Pelé uznał Tomaszewskiego za najlepszego bramkarza świata[10]. Trenerom, piłkarzom oraz innym członkom ekipy przyznano wysokie odznaczenia państwowe.
1976 – srebrny medal Igrzysk Olimpijskich
Opromieniona sukcesem w Mistrzostwach Świata reprezentacja Polski przystąpiła do eliminacji czempionatu starego kontynentu. W silnie obsadzonej grupie o awans miała rywalizować z drugą drużyną globu – Holandią, a także Włochami oraz Finlandią. Rozgrywane jesienią 1974 mecze z Finami rozstrzygnęła na własną korzyść (2:1 w Helsinkach oraz 3:0 w Poznaniu). W kwietniu 1975 na Stadio Olimpico w Rzymie padł bezbramkowy remis. Kolejny historyczny mecz reprezentacji Polski odbył się 10 września 1975 na Stadionie Śląskim. W spotkaniu drugiej oraz trzeciej drużyny Mistrzostw Świata lepsi okazali się Polacy wygrywając z Holandią 4:1. Biało-czerwoni (którzy w tym meczu wystąpili z czerwonymi orzełkami na białych koszulkach) wystąpili w składzie prawie takim samym jak podczas Weltmeisterschaft 1974: w wyjściowej jedenastce zabrakło Gorgonia oraz Musiała (który zakończył karierę reprezentacyjną), grali zaś Bulzacki oraz Henryk Wawrowski (Pogoń Szczecin). Wysoka wygrana z Holendrami rozbudziła nadzieje na pierwszy w historii awans do Mistrzostw Europy. Jednak w rewanżu lepsi okazali się gracze Pomarańczowych, wygrywając w Amsterdamie 3:0. Szanse na awans Polacy stracili w Warszawie w spotkaniu z Włochami, powtarzając remisowy wynik z Rzymu.
W tym czasie po raz pierwszy pozwolono polskiemu piłkarzowi legalnie wyjechać do klubu zagranicznego. Był nim Robert Gadocha. W 1975 opuścił Legię oraz zasilił francuskie FC Nantes. Wkrótce jednak wypadł ze składu kadry narodowej. Mimo to w kolejnych latach wielu polskich graczy poszło w jego ślady oraz także opuściło polską ligę.
Polacy rozpoczęli zatem przygotowania do Igrzysk w Montrealu, w których jako obrońcy tytułu posiadali zapewniony udział. 24 marca 1976 w Chorzowie w towarzyskim meczu z Argentyną przegrali 1:2. W spotkaniu tym zadebiutowali m.in. Zbigniew Boniek, Paweł Janas oraz Janusz Kupcewicz, którzy w przyszłości posiadali odgrywać główne role w drużynie narodowej. W kolejnych czterech towarzyskich meczach (z Francją, Grecją, Szwajcarią oraz Irlandią) Polacy także ponieśli porażki. Wygrali dopiero w nieoficjalnym spotkaniu z olimpijską drużyną Brazylii.
Przeważajaca ilość zawodników uczestniczących w Mistrzostwach Świata znalazła się także w kadrze olimpijskiej. Zabrakło m.in. Musiała, Domarskiego oraz Gadochy, którzy już wcześniej pożegnali się z drużyną narodową. Pojawili się natomiast tacy zawodnicy jak Kazimierz Kmiecik (rezerwowy na Mistrzostwach Świata, Wisła Kraków) czy wspomniany Henryk Wawrowski. 18 lipca 1976 bezbramkowo zremisowanym meczem z Kubą reprezentacja Polski rozpoczęła udział w Igrzyskach. Potem pokonało kolejno Iran (3:2), Koreę Północną (5:0), a w półfinale nieoficjalną kadrę narodową Brazylii. 31 lipca na Stade Olympique w Montrealu drużyna Polski rozegrała finałowe spotkanie z NRD. Po kwadransie gry Niemcy prowadzili już 2:0. Kilka minut później kiepsko dysponowanego Tomaszewskiego zastąpił w bramce Piotr Mowlik (Legia Warszawa), ale oraz on, w ostatnich minutach, dał sobie strzelić bramkę. Na trzy trafienia Niemców Polacy odpowiedzieli tylko jedną bramką Laty w 59. minucie. Polacy zdobyli srebrny medal, a Andrzej Szarmach z 6 bramkami stał się królem strzelców.
Lata 1976–1978 – Jacek Gmoch
Drugie miejsce na Igrzyskach uznano w kraju raczej za porażkę niż sukces, mimo że z trzeciej kolejnej imprezy międzynarodowej Polacy wracali z medalem oraz że po raz kolejny polski zawodnik zdobył tytuł najlepszego strzelca. Tym razem jednak postawa piłkarzy rozminęła się z oczekiwaniami kibiców. Wobec atmosfery panującej po powrocie z Igrzysk Kazimierz Górski postanowił ustąpić ze stanowiska.
1978 – druga runda Mistrzostw Świata
W sierpniu 1976 na stanowisko selekcjonera powołano młodego, 37-letniego Jacka Gmocha, który wcześniej, do zakończenia Mistrzostw Świata w RFN, współpracował z Górskim jako jego asystent oraz twórca tzw. banku informacji. Funkcję selekcjonera Gmoch zawierał w sobie po powrocie z USA, gdzie prowadził polonijną drużynę Polish Eagles Philadelphia. 16 października 1976 w premierowym spotkaniu pod wodzą nowego trenera Polacy pokonali 2:0 Portugalię w meczu eliminacji Mistrzostw Świata. Biało-czerwoni wygrywali kolejne mecze eliminacyjne, w tym z najsłabszym w grupie Cyprem (5:0 u siebie oraz 3:1 na wyjeździe), ale przede wszystkim kluczowe mecze z Danią: 2:1 w maju 1977 w Kopenhadze oraz 4:1 we wrześniu 1977 w Chorzowie. Remisem 1:1 w październikowym spotkaniu z Portugalią przypieczętowali awans do Mistrzostw Świata w Argentynie. W drużynie nie brakowało bohaterów poprzedniego światowego czempionatu: Deyny, Żmudy, Kasperczaka, Laty oraz Szarmacha. Grał także Tomaszewski, choć w dwóch pierwszych meczach eliminacji polskiej bramki bronił Zygmunt Kukla (Stal Mielec). Znaczącym wydarzeniem był powrót do kadry Włodzimierza Lubańskiego. 31 października 1976 zagrał w spotkaniu z Cyprem po ponad trzyletnim rozstaniu z drużyną narodową. Był już wówczas zawodnikiem belgijskiego KSC Lokeren. Mimo powrotu Lubańskiego kapitanem drużyny pozostał Deyna. W obronie grał także doświadczony Wawrowski. W eliminacjach uczestniczyli też obrońcy Henryk Maculewicz (Wisła Kraków) oraz Wojciech Rudy (Zagłębie Sosnowiec) oraz pomocnik Bohdan Masztaler (Odra Opole). Z młodych zawodników wyróżniali się Zbigniew Boniek (Widzew Łódź), Adam Nawałka (Wisła Kraków) czy Stanisław Terlecki (ŁKS Łódź). W kadrze ukazał się także obrońca Marek Dziuba (ŁKS Łódź).
Polacy wygrali wszystkie towarzyskie sparingi przed Mistrzostwami oraz na turniej finałowy do Argentyny jechali z medalowymi aspiracjami. W kadrze znalazła się przeważajaca ilość graczy, którzy uczestniczyli w eliminacjach, zabrakło m.in. Terleckiego oraz Wawrowskiego. Po ponad półtorarocznej przerwie powrócił Gorgoń. Do starszych kolegów dołączył także napastnik Andrzej Iwan (Wisła Kraków).
Turniej w Argentynie zaczął się meczem pomiędzy obrońcami tytułu – piłkarzami RFN, a Polakami. Mecz otwarcia zakończył się bezbramkowym remisem. W wyjściowej jedenastce polskiego zespołu znalazło się sześciu uczestników Meczu na wodzie (Tomaszewski, Gorgoń, Żmuda, Szymanowski, Deyna oraz Lato), a w końcówce spotkania dołączył do nich Kasperczak. W Buenos Aires wystąpił także nieobecny na boisku we Frankfurcie Szarmach. W meczach argentyńskiego mundialu srebrnym medalistom z RFN towarzyszyli: Lubański, Boniek, Iwan, Maculewicz oraz Masztaler. Po nie najlepszym spotkaniu ze wydatnie niżej notowaną Tunezją, wygranym zaledwie 1:0 po bramce Laty, podopieczni Gmocha pokonali 3:1 Meksyk oraz awansowali do drugiej rundy Mistrzostw. Trafili do silnie obsadzonej grupy z gospodarzami turnieju oraz Peru oraz Brazylią. 14 czerwca 1978 Argentyńczycy podjęli w Rosario Biało-czerwonych. Od 16. minuty, po strzale głową Mario Kempesa, prowadzili zawodnicy Césara Luisa Menottiego. W 38. minucie przed Polakami stanęła szansa na wyrównanie, jednak Kazimierz Deyna (według ówczesnych nieprecyzyjnych wyliczeń rozgrywający setny mecz w drużynie narodowej) nie wykorzystał rzutu karnego. W drugiej połowie Kempes po raz drugi pokonał Tomaszewskiego. Po tym meczu w bramce stanął Zygmunt Kukla. Polacy wygrali co prawda 1:0 drugi mecz z Peru, jednak w trzecim ulegli 1:3 Brazylijczykom oraz zakończyli występy w mundialu, pozostając poza strefą medalową.
Lata 1978–1980 – Ryszard Kulesza
Występ w Argentynie oznaczał koniec selekcjonerskiej kadencji Jacka Gmocha, którego obarczono odpowiedzialnością za słaby (względem wysokich oczekiwań) występ reprezentacji[11]. Z drużyną narodową pożegnali się także trzej srebrni medaliści poprzedniego mundialu: Deyna, Gorgoń oraz Kasperczak, którzy wkrótce opuścili Polskę w celu kontynuowania kariery zawodniczej za granicą. Jacek Gmoch poprowadził jeszcze reprezentację w towarzyskim meczu z Finlandią oraz otwierającym eliminacje kolejnych Mistrzostw Europy spotkaniu z Islandią, wygranym przez Polaków 2:0.
Kolejnym selekcjonerem reprezentacji władze PZPN wybrały Ryszarda Kuleszę, szkoleniowca od kilku lat związanego zawodowo z krajową federacją, jako trener zespołów młodzieżowych U-21 oraz U-23, a także jako asystent Górskiego oraz Gmocha. Za jego sprawą w kadrze pojawili się debiutanci: obrońca Stefan Majewski (Zawisza Bydgoszcz), napastnik Włodzimierz Ciołek (Stal Mielec) oraz bramkarz Józef Młynarczyk (Odra Opole). Kariery reprezentacyjne zakończyli natomiast Masztaler, Maculewicz, a parę miesięcy później Leszek Ćmikiewicz.
Pod kierunkiem Kuleszy Polacy przystąpili do eliminacji Mistrzostw Europy. nieoczekiwanie Islandii rywalami byli Szwajcarzy, Niemcy Wschodni oraz Holendrzy. W listopadzie Polacy pokonali 2:0 Szwajcarów, a kolejne mecze eliminacyjne rozegrali wiosną 1979. 18 kwietnia ulegli w Lipsku 1:2 NRD, ale już 2 maja pokonali, tak jak cztery lat wcześniej występujących w roli wicemistrzów świata Holendrów. Na Stadionie Śląskim w Chorzowie padł wynik 2:0, a bramki strzelili Zbigniew Boniek oraz Włodzimierz Mazur. Do rundy rewanżowej jesienią 1979 Polacy przystąpili z dużymi nadziejami na awans, przedłużanymi korzystnymi wynikami ze Szwajcarią (2:0), NRD (1:1) oraz Islandią (2:0). W ostatnim spotkaniu w Amsterdamie długo utrzymywał się korzystny dla Polski wynik 1:0, po bramce Wojciecha Rudego. Jednak w 66. minucie gol Huuba Stevensa wyrównał stan meczu. Nadzieje Polaków na awans rozwiały się w połowie listopada, kiedy Holendrzy pokonali 3:2 NRD, zdobywając promocję do finałów Mistrzostw Europy. Przez całe eliminacje Kulesza delegował do gry w miarę stabilny skład. Rolę lidera reprezentacji po Kazimierzu Deynie przejmował powoli Zbigniew Boniek. nieoczekiwanie niego wszystkie mecze eliminacyjne za kadencji Kuleszy rozegrali Zygmunt Kukla, Antoni Szymanowski, Adam Nawałka oraz Grzegorz Lato. Niemal równie wielokrotnie pojawiali się na boisku Marek Dziuba, Paweł Janas, Wojciech Rudy, Roman Ogaza oraz Stanisław Terlecki, a wspomagani byli m.in. przez Władysława Żmudę, Stefana Majewskiego, Leszka Lipkę czy Włodzimierza Mazura. W 1980 reprezentacja Polski wystąpiła w serii meczów towarzyskich, w których debiutowali m.in. Andrzej Buncol, Andrzej Pałasz, Włodzimierz Smolarek oraz Waldemar Matysik. Z kadrą żegnali się zaś tacy zawodnicy jak Antoni Szymanowski, Kazimierz Kmiecik oraz Adam Nawałka. 24 września 1980 w spotkaniu z Czechosłowacją po raz ostatni jako reprezentant Polski zagrał Włodzimierz Lubański.
7 grudnia 1980 na stadionie w Gżira rozpoczęły się dla reprezentacji Polski eliminacje Mistrzostw Świata w Hiszpanii. Przeciwnikiem była drużyna Malty. W 77. minucie, z powodu zamieszek na trybunach, sędzia przerwał spotkanie przy wyniku 2:0 dla Polski. Był to, jak się później okazało, ostatni mecz pod wodzą Kuleszy. W dniach poprzedzających mecz doszło bowiem do tzw. afery na Okęciu. Wedle późniejszych relacji bramkarz Józef Młynarczyk ukazał się na lotnisku w stanie nietrzeźwym. Kulesza postanowił zostawić go w kraju, jednak po stronie Młynarczyka opowiedzieli się Zbigniew Boniek, Stanisław Terlecki oraz Władysław Żmuda. Cała czwórka udała się wraz z resztą kadry na przedmeczowe zgrupowanie we Włoszech, jednak po interwencjach władz PZPN, już z Rzymu wróciła do kraju. 22 grudnia 1980 Kulesza stał się zdymisjonowany, zaś czterej bohaterowie afery na Okęciu zostali zdyskwalifikowani. Wkrótce jednak wszyscy, z wyjątkiem Terleckiego, posiadali wrócić do składu reprezentacji.
Lata 1981–1986 – Antoni Piechniczek
Na przełomie stycznia oraz lutego 1981 na tournée do Japonii udała się drużyna młodzieżowa prowadzona przez Waldemara Obrębskiego. W czterech meczach młodzieżowcy odnieśli cztery zwycięstwa nad swoimi japońskimi rówieśnikami. Jak się później okazało spotkania drużyny Obrębskiego były oficjalnymi meczami pierwszej reprezentacji. To właśnie w tych pojedynkach jako pełnoprawni reprezentanci Polski debiutowali m.in. Jacek Kazimierski oraz Marek Ostrowski, zaś występ w dorosłej drużynie narodowej miał już za sobą Waldemar Matysik.
1982 – 3. miejsce na Mistrzostwach Świata
Po dymisji Kuleszy kierownictwo PZPN powierzyło funkcję selekcjonera Antoniemu Piechniczkowi, który parę tygodni wcześniej podjął pracę w chorzowskim Ruchu. W 1981 zawodnicy kadry narodowej wznowili grę w eliminacjach hiszpańskiego mundialu. 2 maja w Chorzowie biało-czerwoni pokonali 1:0 zespół NRD. W emocjonującym spotkaniu rewanżowym 10 października w Lipsku ponownie Polacy okazali się lepsi wygrywając 3:2, przy czym już w 5. minucie prowadzili 2:0. Pewni awansu do gier finałowych zawodnicy Piechniczka pod koniec października pokonali 2:1 w towarzyskim spotkaniu w Buenos Aires obrońców tytułu, Argentyńczyków, a dwa tygodnie później zakończyli rozgrywki eliminacyjne ogrywając Maltę 6:0. W ciągu roku zrehabilitowano trzech uczestników afery na Okęciu – Bońka, Młynarczyka oraz Żmudę, którzy wrócili do kadry oraz szybko zaczęli odgrywać w niej wiodące role. Boniek wyrósł na prawdziwą gwiazdę drużyny, Młynarczyk zastąpił w bramce Tomaszewskiego, zaś Żmuda stał się filarem obrony, by wreszcie stać się kapitanem biało-czerwonych. Ostatnie w 1981 spotkanie reprezentacji, towarzyski mecz z gospodarzami nadchodzącego mundialu, był równocześnie ostatnim występem w kadrze Jana Tomaszewskiego, który równocześnie po raz pierwszy oraz wyłączny wystąpił w roli kapitana. Po przerwie stał się zastąpiony przez Piotra Mowlika, który także po raz ostatni zagrał w reprezentacji, choć znalazł się jeszcze jako rezerwowy w kadrze na Mistrzostwa.
13 grudnia 1981 wprowadzono w Polsce stan wojenny. Z tego względu wiosną 1982 drużyna narodowa nie rozegrała żadnego meczu. Równocześnie jednak szczególne były oczekiwania względem zespołu reprezentacyjnego, zarówno ze strony władz, jak oraz społeczeństwa.
Na turniej finałowy w Hiszpanii Piechniczek zabrał w większości zawodników, którzy wywalczyli awans. Zabrakło m.in. młodego Dariusza Dziekanowskiego (Gwardia Warszawa), który debiutował w rewanżowym spotkaniu z Maltą. Trzeci mundial w karierze miał zaliczyć nie tylko Władysław Żmuda ale oraz utrzymujący wciąż wysoką formę Grzegorz Lato oraz Andrzej Szarmach. W innej roli jechał na mistrzostwa Marek Kusto, który zarówno w 1974, jak oraz w 1978 był zaledwie rezerwowym, ani razu nie wchodząc na boisko. Wyjściowa jedenastka reprezentacji Polski niewiele odbiegała od składów z gier eliminacyjnych. Do premierowego pojedynku z Włochami, 14 czerwca 1982 w Vigo, Piechniczek delegował Józefa Młynarczyka (Widzew Łódź) w bramce, Stefana Majewskiego (Legia Warszawa), Władysława Żmudę (Widzew Łódź), Pawła Janasa (Legia Warszawa) oraz Jana Jałochę (Wisła Kraków) w obronie, Grzegorza Latę (KSC Lokeren), Waldemara Matysika (Górnik Zabrze), Zbigniewa Bońka (Widzew Łódź) oraz Andrzeja Buncola (Legia Warszawa) w pomocy oraz Andrzeja Iwana (Wisła Kraków) oraz Włodzimierza Smolarka (Widzew Łódź) na ataku. W drugiej połowie, zmieniając Iwana, w finałach mistrzostw zadebiutował po ośmiu latach oczekiwania Marek Kusto (Legia Warszawa). Mecz z Włochami zakończył się bezbramkowym remisem, analogicznie jak następne spotkanie z Kamerunem. Aby awansować do dalszych gier, Polacy potrzebowali zwycięstwa w meczu z Peru. Piechniczek dokonał zmian w składzie, delegując do gry w pierwszej jedenastce Janusza Kupcewicza (Arka Gdynia). Z powodu kontuzji doznanej w meczu z Kamerunem wypadł ze składu Iwan, który więcej w Hiszpanii nie zagrał. Boniek stał się przesunięty do ataku, gdzie stworzył skuteczny duet z klubowym kolegą Smolarkiem. Ostatecznie Polacy ograli Peru 5:1 po golach Smolarka, Laty, Bońka, Buncola oraz wprowadzonego po przerwie Włodzimierza Ciołka (Stal Mielec).
W drugiej rundzie tym razem grupy liczyły po trzy drużyny, a zwycięzcy grup kwalifikowali się do półfinałów. Przeciwnikami Polaków byli Belgowie oraz ZSRR. Rozegrany 28 czerwca 1982 mecz z Belgami był popisem umiejętności strzeleckich lidera drużyny – Zbigniew Boniek strzelił wszystkie trzy bramki, z tym że Belgowie nie byli w stanie ani razu pokonać Młynarczyka. I tym razem selekcjoner dokonał korekt w wyjściowym składzie, zastępując kontuzjowanego Jałochę Markiem Dziubą (ŁKS Łódź), który zamienił się stronami z występującym dotychczas na prawej obronie Stefanem Majewskim. Jak zawsze, choć tym razem szczególny (z racji panującego wciąż w Polsce stanu wojennego) dodatkowy kontekst społeczno-polityczny miało spotkanie z ZSRR, decydujące o awansie do półfinału. I tym razem, analogicznie jak na Igrzyskach w Monachium, górą byli Polacy, którzy osiągnęli korzystny dla nich bezbramkowy remis. Do historii polskiej piłki nożnej przeszła gra na czas Włodzimierza Smolarka, który w końcowych minutach przetrzymywał piłkę tuż przy linii końcowej boiska.
Włosi posiadali być przeciwnikami Polaków w walce o finał planowanej na 8 lipca na stadionie Camp Nou w Barcelonie. Zespół Piechniczka musiał jednak do niej przystąpić osłabiony, albowiem limit żółtych kartek wyczerpał Zbigniew Boniek. Selekcjoner nie zdecydował się przy tym delegować w miejsce Bońka Andrzeja Szarmacha (AJ Auxerre), co później krytykowano jako błąd Piechniczka. W pierwszej jedenastce wyszedł natomiast Ciołek w roli pomocnika, zaś do ataku przesunięty stał się Lato. Biało-czerwoni nie byli jednak w stanie zatrzymać Włochów, przyszłych mistrzów świata, a zwłaszcza świetnie dysponowanego tego dnia Paolo Rossiego, który dwukrotnie pokonał Młynarczyka. 10 lipca w Alicante drużyna Piechniczka zmierzyła się z Francuzami w spotkaniu o 3. miejsce. Tym razem Andrzej Szarmach zdobył zaufanie selekcjonera oraz wyszedł w pierwszym składzie, w miejsce Smolarka. Popularny Diabeł był też strzelcem pierwszej bramki dla Polaków, wyrównując stan meczu na 1:1. Tuż przed przerwą bramkę głową zdobył Majewski, a zaraz po wznowieniu trzeciego gola dołożył Kupcewicz. Na niecałe 20 minut przed końcem jednym golem odpowiedzieli Trójkolorowi oraz mecz zakończył się zwycięstwem Polski 3:2.
Jedną z największych gwiazd, nie tylko reprezentacji, ale oraz całego turnieju był Zbigniew Boniek, który po Mistrzostwach przeniósł się z Widzewa do Juventusu, gdzie analogicznie jak w zespole reprezentacyjnym miał odgrywać wiodącą rolę. Z kadrą pożegnał się natomiast na stałe Andrzej Szarmach, zaś Grzegorz Lato miał wrócić do niej po dwóch latach na swój pożegnalny występ. Dymisję ze stanowiska selekcjonera złożył Antoni Piechniczek, jednak władze PZPN uznały, że powinien on kontynuować pracę z kadrą.
1986 – 1/8 finału Mistrzostw Świata
Drużyna polska słabo spisała się w eliminacjach Mistrzostw Europy wygrywając zaledwie na wyjeździe z Finlandią 3:2. Dwukrotnie uległa Portugalczykom (1:2 na wyjeździe oraz 0:1 w kraju), którzy wywalczyli awans. Z zespołem ZSRR wpierw zremisowała (1:1 w Chorzowie), a następnie przegrała (0:2 na moskiewskich Łużnikach). Zremisowała także 1:1 w rewanżowym meczu z Finami w Warszawie. W 1983 po raz ostatni zagrał Kupcewicz, a w kolejnym roku ten sam los spotkał Janasa oraz Kustę. 17 kwietnia 1984 odbył się w Warszawie mecz z Belgią, w którym z reprezentacją pożegnał się Grzegorz Lato. W ciągu dwóch lat od zakończenia Mistrzostw Świata w Hiszpanii Piechniczek dokonał wielu znaczących zmian w składzie. Jacek Kazimierski (Legia Warszawa) coraz częściej zastępował w bramce Józefa Młynarczyka. Stałym punktem obrony reprezentacji stał się Roman Wójcicki (Widzew Łódź), a w przednich formacjach do głosu dochodził utalentowany Dariusz Dziekanowski (Widzew Łódź). Równocześnie jednak wiodąca rola takich zawodników jak Boniek, Buncol, Majewski czy Smolarek wydawała się niepodważalna. Piechniczek wprowadził także do reprezentacji kilku debiutantów, m.in. Dariusza Kubickiego, Krzysztofa Pawlaka, Waldemara Prusika, Krzysztofa Warzychę, Jana Furtoka, Jana Karasia, Ryszarda Tarasiewicza oraz Dariusza Wdowczyka.
17 października 1984 rozpoczęły się drugie dla Piechniczka eliminacje Mistrzostw Świata. W Zabrzu Polacy pokonali 3:1 Greków po bramce Smolarka oraz dwóch golach Dziekanowskiego. Remis 2:2 w spotkaniu z Albanią ostudził nadzieje kibiców. W maju 1985 Polacy rozegrali serię trzech wyjazdowych meczów eliminacyjnych. Zaczęli od porażki 0:2 z Belgią. Później wygrali 4:1 z Grekami by na koniec pokonać 1:0 Albańczyków. Jedyną bramkę tego spotkania strzelił Zbigniew Boniek, który dzień wcześniej w barwach Juventusu uczestniczył w tragicznym finale Pucharu Mistrzów na stadionie Heysel w Brukseli. 11 września 1985 Polacy w meczu z Belgią na Stadionie Śląskim odnotowali bezbramkowy remis, premiujący ich awansem do finałów mundialu. 16 listopada w towarzyskim spotkaniu biało-czerwoni wygrali 1:0 z mistrzami świata Włochami po golu Dariusza Dziekanowskiego (wówczas już gracza Legii).
Przed turniejem finałowym Polacy rozegrali trzy mecze towarzyskie, w których raz zremisowali, a dwukrotnie przegrali. Do Meksyku Piechniczek zabrał zaufanych zawodników, którzy uczestniczyli w większości gier eliminacyjnych. Mimo rosnącej konkurencji ze strony Kazimierskiego w bramce niezastąpiony pozostał Józef Młynarczyk (FC Porto). W obronie grali Krzysztof Pawlak (Lech Poznań) albo Kazimierz Przybyś (Widzew Łódź) oraz Roman Wójcicki (Widzew Łódź), Stefan Majewski (1. FC Kaiserslautern) oraz Marek Ostrowski (Pogoń Szczecin). W przednich formacjach Piechniczek postawił na Dziekanowskiego oraz sprawdzony na poprzednim mundialu duet Boniek-Smolarek. Większa rotacja miała miejsce w środku, gdzie grali m.in. Waldemar Matysik, Ryszard Komornicki (obaj Górnik Zabrze) oraz Jan Karaś (Legia Warszawa). Meksykański turniej zaczął się od bezbramkowego remisu z Marokiem. Jedyna bramka strzelona przez Polaków na tej imprezie padła w kolejnym meczu. Gol Włodzimierza Smolarka dał równocześnie drużynie zwycięstwo nad Portugalią. W ostatnim meczu grupowym Polacy przegrali 0:3 z Anglią, przy czym wszystkie bramki dla Anglików strzelił Gary Lineker. Mimo zajęcia 3. miejsca w grupie reprezentacji Polski dzięki korzystnemu bilansowi udało się uzyskać awans do gier 1/8 finału. Jednak wysoka porażka (0:4) z Brazylią zakończyła występy Polaków w Meksyku. W 84. minucie tego spotkania na boisku ukazał się Władysław Żmuda (US Cremonese), zaliczając tym samym występ na czwartym mundialu. Było to równocześnie jego pożegnanie z kadrą narodową, analogicznie jak w przypadku Józefa Młynarczyka oraz Stefana Majewskiego. Andrzej Buncol, który po Mistrzostwach wyjechał do RFN oraz przyjął zachodnioniemieckie obywatelstwo także nie zagrał więcej w polskiej drużynie narodowej. Antoni Piechniczek, tak jak cztery lata wcześniej podał się do dymisji, która tym razem była przyjęta.
Lata 1986–1989 – Wojciech Łazarek
Po dymisji Piechniczka stanowisko selekcjonera było po raz pierwszy w historii obsadzone w drodze konkursu. Jego zwycięzcą stał się Wojciech Łazarek, mający za sobą sukcesy w poznańskim Lechu. Bez sukcesu prowadził on kadrę w eliminacjach Euro 1988, w których Polacy musieli uznać wyższość nie tylko Holendrów (0:0 oraz 0:2), ale także Greków (2:1 oraz 0:1) oraz Węgrów (3:5 oraz 3:2). Niżej od Polski uplasował się zaledwie Cypr, któremu jednak udało się w kwietniu 1987 wywalczyć w meczu z biało-czerwonymi niespodziewany bezbramkowy remis.
Mimo porażki w eliminacjach Mistrzostw Europy Łazarek pozostał na stanowisku oraz poprowadził kadrę w meczach o awans do mundialu we Włoszech. Podopiecznym Łazarka udało się zaledwie pokonać na początku eliminacji Albanię (1:0). Po wyjazdowych porażkach ze Szwecją (1:2) w maju oraz z Anglią (0:3) w czerwcu 1989 selekcjoner złożył dymisję.
Reprezentacja Polski za kadencji Łazarka nie miała ustabilizowanego składu, selekcjoner dokonywał częstych zmian w kadrze, wprowadzając do niej nowych zawodników, podejmując przy tym wiele zaskakujących decyzji personalnych. Kilku znanych piłkarzy – uczestników Mistrzostw Świata, pożegnało się wówczas z kadrą. Byli to m.in. Jacek Kazimierski, Krzysztof Pawlak, Kazimierz Przybyś, Andrzej Iwan, Marek Ostrowski, Jan Karaś, Roman Wójcicki oraz Waldemar Matysik. Po raz ostatni przed czteroletnią przerwą wystąpił w reprezentacji Włodzimierz Smolarek. 23 marca 1988 w towarzyskim spotkaniu z Irlandią Północną po raz ostatni w roli reprezentanta Polski, a także kapitana drużyny narodowej wystąpił jej wieloletni lider Zbigniew Boniek. Podobnej roli co Boniek nie udało się w tym okresie odegrać żadnemu piłkarzowi, choć na jego następców jako liderów kadry kreowano m.in. Dariusza Dziekanowskiego, Ryszarda Tarasiewicza czy Andrzeja Rudego, a później także Romana Koseckiego. O miejsce w bramce rywalizowali zaś m.in. Józef Wandzik oraz Jarosław Bako, a wśród graczy z pola istotną rolę odgrywali Dariusz Kubicki, Dariusz Wdowczyk, Waldemar Prusik, Krzysztof Warzycha, Jan Furtok czy Jan Urban. Kadencja Łazarka była także czasem debiutu dla takich zawodników jak wspomniani Rudy oraz Kosecki, a także Marek Leśniak, Robert Warzycha czy Jacek Ziober.
Lata 1989–1993 – Andrzej Strejlau
Jesienią 1989 Polacy posiadali jeszcze szanse na awans do mundialu. Przed grami eliminacyjnymi stanowisko selekcjonera objął Andrzej Strejlau. Nie udało mu się jednak wywalczyć awansu – biało-czerwoni najpierw bezbramkowo zremisowali z Anglią, a następnie przegrali 0:2 ze Szwecją, a na zakończenie pokonali 2:1 Albanię. Rok później prowadzeni przez Strejlaua zawodnicy przystąpili do eliminacji Mistrzostw Europy. Po raz kolejny rywalem reprezentacji Polski byli Anglicy, a oprócz nich Irlandczycy oraz Turcy. I tym razem Polakom nie udało się wywalczyć awansu do turnieju finałowego. Wygrali zaledwie dwa mecze z Turkami (1:0 oraz 3:0), a w meczach z silniejszymi rywalami wywalczyli tylko trzy punkty, przegrywając z Anglikami na wyjeździe 0:2, a następnie remisując 0:0 oraz 3:3 z Irlandią i, na zakończenie eliminacji, 1:1 z Anglią.
W przeciwieństwie do Łazarka Strejlau dysponował bardziej ustabilizowanym składem, choć zaostrzyła się rywalizacja Wandzika oraz Baki o miejsce w bramce. Równocześnie trzon kadry stanowili Dariusz Kubicki, Piotr Czachowski, Zbigniew Kaczmarek, Dariusz Wdowczyk, Robert Warzycha, Ryszard Tarasiewicz, Jacek Ziober, Krzysztof Warzycha oraz Roman Kosecki, zaś w eliminacjach Euro 1992 ważną rolę odgrywali także Piotr Soczyński, Jan Furtok oraz Jan Urban. W tym samym czasie z kadrą pożegnał się Dariusz Dziekanowski, a wraz z niepowodzeniem w eliminacjach Mistrzostw Europy dołączyli do niego Kubicki, Tarasiewicz, Urban oraz Wdowczyk.
W 1992 odbyły się Igrzyska Olimpijskie w Barcelonie. Oryginalnie w historii na Igrzyskach wystawiane były składy młodzieżowe (do lat 23). Polscy piłkarze, prowadzeni przez Janusza Wójcika dotarli do finału, przegranego 2:3 z gospodarzami. Sukces polskiej młodzieżówki jest warty odnotowania, m.in. dlatego, iż srebrni piłkarze z Barcelony posiadali w kolejnych latach decydować o sile polskiej reprezentacji. Do czołowych graczy tego pokolenia należeli: Tomasz Łapiński, Marek Koźmiński, Tomasz Wałdoch, Piotr Świerczewski, Dariusz Adamczuk, Jerzy Brzęczek, Andrzej Juskowiak, Ryszard Staniek oraz Wojciech Kowalczyk.
W eliminacjach do World Cup 1994 rywalami Polaków byli znów Anglicy oraz Turcy. Skład silnie obsadzonej grupy uzupełniały reprezentacje Holandii, Norwegii oraz San Marino. Polacy zaczęli od zwycięstwa 1:0 z Turcją, a następnie zremisowali 2:2 z Holandią (prowadząc do 44. minuty 2:0). W spotkaniu z podopiecznymi Dicka Advocaata do kadry powrócił po czterech latach nieobecności gracz ligi holenderskiej Włodzimierz Smolarek. Był to jednak jego ostatni mecz w reprezentacji. W kwietniu 1993 Polska wygrała 1:0 z San Marino po kuriozalnej bramce strzelonej przez Jana Furtoka ręką. W rewanżu biało-czerwoni wygrali 3:0, by parę dni później wywalczyć punkt w meczu z Anglią po remisie 1:1. Kluczowe mecze wyjazdowe z Anglią oraz Norwegią we wrześniu 1993 Polacy przegrali kolejno 0:3 oraz 0:1, praktycznie tracąc szansę awansu. Andrzej Strejlau podał się do dymisji.
Przez ten czas Polacy grali już mniej ustabilizowanym składem niż we wcześniejszych latach. Z kadry wypadł Wandzik, a Bako rywalizował tym razem z Adamem Matyskiem. Trzon zespołu ograniczał się zaś do Piotra Czachowskiego, Romana Szewczyka, Roberta Warzychy, Jerzego Brzęczka, Romana Koseckiego, Jacka Ziobera oraz kończącego reprezentacyjną karierę Jana Furtoka. Po kilkuletniej przerwie wrócili do reprezentacji Andrzej Rudy oraz Marek Leśniak. Starszych kolegów wspomagali srebrni medaliści z Barcelony: poza Brzęczkiem m.in. Marek Koźmiński, Piotr Świerczewski oraz Dariusz Adamczuk.
Jesienią 1993 w trzech ostatnich meczach eliminacji w roli tymczasowego selekcjonera wystąpił Lesław Ćmikiewicz, dotychczasowy asystent Strejlaua. Występujący w przebudowanym składzie Polacy przegrali wszystkie mecze: z Norwegią 0:3, z Turcją 1:2 oraz Holandią 1:3. Jarosław Bako, Piotr Czachowski, Jacek Ziober oraz Robert Warzycha zakończyli grę w reprezentacji.
Lata 1993–1995 – Henryk Apostel
Następcą Strejlaua oraz Ćmikiewicza stał się w listopadzie Henryk Apostel, przed którym postawiono zadanie przygotowania piłkarzy do eliminacji Mistrzostw Europy. Udział w kwalifikacjach do Euro 1996 Polacy rozpoczęli we wrześniu 1994 od wyjazdowej porażki z Izraelem (1:2). W spotkaniu tym z reprezentacją pożegnał się Roman Szewczyk. W dwóch kolejnych meczach Polacy zdobyli cztery punkty wygrywając 1:0 z Azerbejdżanem oraz bezbramkowo remisując z Francją. Wiosną 1995 piłkarze Apostela przegrali 1:2 z Rumunią (wynik ustaliła samobójcza bramka Wandzika), a następnie pokonali 4:3 Izrael. Po samobójczej bramce z Rumunią oraz wpuszczeniu trzech goli z Izraelem Wandzik zakończył występy w reprezentacji. Nadzieje na awans do Euro 1996 przedłużyła wysoka (5:0) wygrana ze Słowacją. W decydującej rundzie gier eliminacyjnych Andrzej Woźniak wygrał z Maciejem Szczęsnym rywalizację o schedę po Wandziku. W sierpniowym meczu z Francją na paryskim Parc des Princes obronił rzut karny wykonywany przez Bixente Lizarazu oraz dobitkę Vincenta Guérina. Mecz zakończył się wynikiem 1:1, a postawę Woźniaka porównywano z występem Tomaszewskiego na Wembley. Polski bramkarz zyskał przydomek księcia Paryża (od nazwy stadionu). Po bezbramkowo zremisowanym meczu z Rumunią Polacy wciąż posiadali szansę na zajęcie w grupie miejsca premiowanego awansem. O przegranej w eliminacjach zdecydowała porażka 1:4 ze Słowacją w Bratysławie. Mecz uznano za kompromitację polskiej drużyny, także dlatego, że za niesportowe zachowanie czerwone kartki otrzymali Roman Kosecki oraz Piotr Świerczewski, przy czym dla tego pierwszego, kapitana drużyny narodowej, oznaczało to koniec występów w polskiej kadrze. Po tym meczu Henryk Apostel złożył dymisję. Reprezentację poprowadził jeszcze w ostatnim meczu eliminacji. W rewanżowym spotkaniu z Azerbejdżanem, rozgrywanym na neutralnym terenie w tureckim Trabzonie padł bezbramkowy remis, przez co ostatecznie w eliminacjach do Euro 1996 reprezentacja Polski uplasowała się na 4. miejscu za Rumunią, Francją oraz Słowacją.
I tym razem w składzie polskiej kadry brakowało stabilizacji, choć kilku zawodnikom udało się zachować miejsce w wyjściowej jedenastce w większości meczów eliminacyjnych. Trzon drużyny stanowili Tomasz Wałdoch, Waldemar Jaskulski, Piotr Świerczewski, Marek Koźmiński oraz Andrzej Juskowiak. Do niesławnego meczu ze Słowacją liderem drużyny był Roman Kosecki. W kilku meczach pokazali się także tacy zawodnicy jak Sylwester Czereszewski, Krzysztof Bukalski, Henryk Bałuszyński, Marek Świerczewski, Piotr Nowak, Jacek Zieliński oraz Tomasz Iwan, a także olimpijczycy z Barcelony: Tomasz Łapiński, Tomasz Wieszczycki oraz Wojciech Kowalczyk.
Lata 1996–1997 – Władysław Stachurski oraz Antoni Piechniczek
W pierwszej połowie 1996 cztery towarzyskie mecze bez zwycięstwa rozegrała reprezentacja pod wodzą Władysława Stachurskiego. Nowy selekcjoner podał się do dymisji po remisie 1:1 z Białorusią. Wcześniej, w przegranym 0:5 spotkaniu z Japonią zadebiutował Marek Citko, a w pożegnalnej dla Stachurskiego grze z Białorusinami po raz pierwszy w drużynie narodowej ukazał Marek Saganowski, debiutujący w wieku 17 lat jako drugi najmłodszy piłkarz w historii polskiej drużyny narodowej (młodszy był zaledwie Włodzimierz Lubański).
Po dymisji Stachurskiego funkcję selekcjonera powierzono Antoniemu Piechniczkowi. Jego drugie podejście do pracy z kadrą nie było już jednak tak udane jak w latach 80. Swoją drugą selekcjonerską kadencję rozpoczął od porażki 0:2 w meczu towarzyskim z Rosją w Moskwie. Wówczas w drużynie narodowej po raz pierwszy ukazał się Jerzy Dudek, który jednak nie wszedł na boisko oraz na debiut musiał czekać do 1998. Po tym meczu z występów w reprezentacji zrezygnowali natomiast Tomasz Iwan, Andrzej Juskowiak oraz Wojciech Kowalczyk, obrażeni na selekcjonera po tym, kiedy ten zdjął ich po pierwszej połowie z boiska[12].
Jesienią 1996 Polacy przystępowali do eliminacji mundialu 1998 mając za sobą 12 meczów bez zwycięstwa, a na otwarcie gier eliminacyjnych przegrali 1:2 z Anglią w Londynie. Po 23 latach od bramki Jana Domarskiego polski piłkarz strzelił gola na Wembley. Strzelcem był Marek Citko. Jego występ przeciwko Anglikom przyniósł mu sławę oraz uznanie nie tylko w Polsce. W przerwie zimowej piłkarz Widzewa bliski był przejścia do angielskiego Blackburn Rovers, jednak nie zdecydował się na przenosiny do Premier League, a wkrótce potem doznał poważnej kontuzji, która zakończyła jego reprezentacyjną karierę. W międzyczasie Polacy odnieśli pierwsze od prawie półtora roku zwycięstwo, pokonując 2:1 Mołdawię w drugim meczu eliminacji Mistrzostw Świata. Po słabym występie na Wembley Andrzej Woźniak stracił miejsce w reprezentacyjnej bramce. Wcześniej, niezadowolony z roli rezerwowego w meczu z Anglią, z występów w kadrze zrezygnował Maciej Szczęsny. Wobec tego pierwszym bramkarzem reprezentacji stał się 20-letni Grzegorz Szamotulski. Na decydujące mecze eliminacji w 1997 do drużyny powrócił jednak Woźniak. Po Romanie Koseckim funkcję lidera wraz z opaską kapitana przejął Piotr Nowak. W drużynie znów znalazł się Krzysztof Warzycha, by po kilku meczach ostatecznie pożegnać się z kadrą narodową. Po przymusowej banicji związanej z karą za czerwoną kartkę w Bratysławie do reprezentacji powrócił także Piotr Świerczewski. Ponownie znaleźli się w niej pogodzeni z selekcjonerem Andrzej Juskowiak oraz Wojciech Kowalczyk. Jednak ten drugi, wciąż nie mogąc pogodzić się z rolą rezerwowego na powrót popadł w konflikt z Piechniczkiem oraz stał się odsunięty od drużyny. Do najbardziej zaufanych zawodników selekcjonera należeli natomiast Paweł Wojtala, Jacek Zieliński, Marek Jóźwiak, Tomasz Hajto, Tomasz Wałdoch, Henryk Bałuszyński, a w kolejnych meczach także Adam Ledwoń oraz Radosław Kałużny. Wiosenne mecze zdecydowały o przegranej w eliminacjach. W kwietniu 1997 biało-czerwonym dwukrotnie nie udało się pokonać Włochów. Pierwszy mecz w Chorzowie zakończył się bezbramkowym remisem, a jego bohaterem obwołano obrońcę Pawła Skrzypka, który wyłączył z gry słynnego Gianfranco Zolę. Zawodnik ten jednak wkrótce wypadł z kadry pierwszej reprezentacji. W rewanżowym meczu w Neapolu Polacy przegrali 0:3. 31 maja 1997 zakończyła się druga kadencja Antoniego Piechniczka. Tego dnia Polacy przegrali w Chorzowie z Anglią 0:2, tracąc szansę na awans. Karierę reprezentacyjną zakończyli Woźniak oraz Nowak.
Tymczasowo funkcję selekcjonera powierzono asystentowi Piechniczka Krzysztofowi Pawlakowi. Pod jego wodzą występujący w eksperymentalnym składzie Polacy pokonali 4:1 Gruzję w kolejnym meczu eliminacji Mistrzostw Świata.
Lata 1997–1999 – Janusz Wójcik
Pod koniec lipca 1997 władze PZPN ogłosiły decyzję o powierzeniu funkcji selekcjonera Januszowi Wójcikowi. Szkoleniowiec ten od czasu zdobycia srebrnego medalu w Barcelonie wielokrotnie był faworytem mediów do objęcia stanowiska trenera dorosłej kadry. Pierwszym zadaniem nowego selekcjonera było dokończenie eliminacji Mistrzostw Świata. W drużynie dominowali dawni podopieczni Wójcika z drużyny olimpijskiej. Podobnie jak 5 lat wcześniej w Barcelonie w bramce stanął Aleksander Kłak, obroną kierował Tomasz Łapiński, wspomagany przez Tomasza Wałdocha oraz Marka Koźmińskiego, rozgrywającym oraz kapitanem zespołu stał się Jerzy Brzęczek a atak tworzyli Wojciech Kowalczyk oraz Andrzej Juskowiak. Po hat-tricku tego drugiego Polacy pokonali w Kiszyniowie Mołdawię 3:0. Kilka dni później takim samym stosunkiem bramek przegrali jednak w Tbilisi z Gruzją.
Po serii meczów towarzyskich Polacy rozpoczęli udział w eliminacjach Mistrzostw Europy. Po wysokich wygranych po 3:0 w Burgas z Bułgarią oraz w Warszawie z Luksemburgiem wzrosły nadzieje na awans do finałów. Zostały one jednak ostudzone wiosną 1999 po dwóch porażkach: 1:3 z Anglią na Wembley oraz 0:1 ze Szwecją w Chorzowie. W meczu w Londynie jedyną bramkę dla Polski strzelił Jerzy Brzęczek, z tym że hat-trickiem dla Anglików popisał się Paul Scholes. Polacy zachowali jednak szansę na odniesienie sukcesu w eliminacjach wygrywając w czerwcu 2:0 z Bułgarią oraz 3:2 z Luksemburgiem. Po bezbramkowym remisie z Anglią we wrześniu biało-czerwoni walczyli już tylko o drugie miejsce umożliwiające grę w barażach. Do tego potrzebne było zdobycie przynajmniej 1 punktu w ostatnim, wyjazdowym meczu z pewnymi już awansu Szwedami. Polacy przegrali jednak 0:2, a wkrótce po tym władze PZPN zrezygnowały z usług Wójcika.
W meczach eliminacyjnych selekcjoner zaufał stosunkowo niewielkiej grupie zawodników. W drużynie Wójcika pierwszym bramkarzem był Adam Matysek, który wygrał rywalizację z Kazimierzem Sidorczukiem. Filarami bloku obronnego byli Jacek Zieliński oraz Tomasz Łapiński. W środku pola w roli kapitana grał Jerzy Brzęczek, a w ataku Mirosław Trzeciak. Pewne miejsce w składzie posiadali także grający w obronie oraz pomocy Rafał Siadaczka oraz Tomasz Hajto oraz ofensywny Tomasz Iwan. Do ataku wielokrotnie delegowany był Andrzej Juskowiak. W decydujących meczach wystąpili zaś Tomasz Wałdoch, Krzysztof Nowak oraz Artur Wichniarek. Przez całe eliminacje pomagali im Radosław Michalski, Jacek Bąk, Piotr Świerczewski oraz Tomasz Kłos. Po udanych meczach na początku eliminacji miejsce w drużynie stracił Sylwester Czereszewski (strzelec dwóch bramek w grze z Bułgarią), by odzyskać je w ostatnim meczu ze Szwecją. W meczach z Anglią oraz Szwecją wiosną 1999 dwukrotnie na boisko stał się wprowadzony Wojciech Kowalczyk, jednak były to jego ostatnie występy w reprezentacji. Po zakończeniu eliminacji w kadrze więcej nie pojawili się także Sidorczuk, Łapiński, Siadaczka, Brzęczek, Trzeciak oraz Czereszewski. Z reprezentacją pożegnał się także Krzysztof Nowak, który wkrótce na skutek poważnej choroby musiał zakończyć piłkarską karierę, a parę lat później zmarł. Za kadencji Wójcika debiutowali natomiast tacy piłkarze jak Mirosław Szymkowiak, Jerzy Dudek, Bartosz Karwan, Jacek Krzynówek, Maciej Żurawski, Tomasz Frankowski, Michał Żewłakow czy Paweł Kryszałowicz, jednak wiodące role posiadali oni odegrać dopiero pod kierunkiem kolejnych selekcjonerów.
Lata 2000–2002 – Jerzy Engel
Faworytem do objęcia stanowiska selekcjonera był Franciszek Smuda, mający za sobą szereg sukcesów z Widzewem Łódź oraz Wisłą Kraków. Nie stał się jednak zatrudniony przez PZPN, albowiem obowiązywał go kontrakt z Legią, z którego nie chciał rezygnować. Wobec tego władze federacji podjęły współpracę z Jerzym Engelem. Pierwszym meczem Engela w roli selekcjonera było towarzyskie spotkanie z Hiszpanią rozegrane 26 stycznia 2000, a zakończone przegraną 0:3. Choć nowy selekcjoner rozpoczął pracę pod hasłem futbol na tak, pierwsze miesiące jego działalności wzbudziły pesymizm kibiców. W sześciu kolejnych meczach towarzyskich Polacy ani razu nie wygrali. Trwała zapoczątkowana jeszcze w czasie kadencji Wójcika seria meczów bez strzelonego gola. Między towarzyskim meczem z Hiszpanią w sierpniu 1999 (1:2) a także towarzyskim spotkaniem z Holandią w czerwcu 2000 (1:3) polscy piłkarze w sześciu meczach ani razu nie pokonali bramkarzy drużyn przeciwnych. W kadrze ukazało się w tym czasie kilku nowych zawodników, jednak najbardziej efektownym debiutem był występ naturalizowanego Nigeryjczyka Emmanuela Olisadebe, który już w pierwszym meczu w polskich barwach (16 sierpnia 2000, Rumunia – Polska 1:1) strzelił bramkę. Olisadebe, który w przyśpieszonym trybie uzyskał polskie obywatelstwo wkrótce stał się podstawowym zawodnikiem kadry Engela.
2002 – runda grupowa Mistrzostw Świata
Rozegrany 2 września 2000 mecz z Ukrainą w Kijowie, który otworzył eliminacje kolejnych Mistrzostw Świata (mających odbyć się w Japonii oraz Korei Południowej), równocześnie zakończył kiepską passę Polaków. Podopieczni Jerzego Engela nieoczekiwane pokonali rywali 3:1 po dwóch bramkach Olisadebe oraz jednej Kałużnego. Na początku października Polacy pokonali 3:1 Białoruś (hat-trick Kałużnego) a następnie bezbramkowo zremisowali 0:0 z Walią. Udane występy w eliminacjach piłkarze polscy kontynuowali w 2001. 24 marca pokonali w Oslo Norwegów 3:2, po dwóch bramkach Olisadebe oraz decydującym trafieniu Karwana. Cztery dni później w Warszawie Polska wygrała 4:0 z Armenią. Na początku czerwca reprezentanci zdobyli kolejne punkty pokonując 2:1 Walię w Cardiff oraz remisując 1:1 z Armenią w Erywaniu. 1 września 2001 w Chorzowie odbył się mecz z Norwegią. Wysoka wygrana biało-czerwonych 3:0 (bramki: Kryszałowicz, Olisadebe, Marcin Żewłakow) zapewniła im historyczny, pierwszy od 16 lat awans do Mistrzostw Świata. Zawodnicy Jerzego Engela wywalczyli promocję do finałów jako pierwsza drużyna z Europy. Pewni awansu Polacy cztery dni później w Mińsku zostali pokonani 4:1 przez walczących o możliwość gry w barażach Białorusinów. 6 października, na zakończenie eliminacji reprezentacja Polski zremisowała w Chorzowie 1:1 z Ukrainą.
Mecze eliminacyjne polska drużyna narodowa rozgrywała w nader ustabilizowanym składzie, w którym wiodące role grali Jerzy Dudek w bramce, obrońcy Tomasz Kłos oraz Michał Żewłakow, pomocnik Radosław Kałużny oraz napastnik Emmanuel Olisadebe, a także mogący grać w obronie oraz pomocy Tomasz Hajto czy Marek Koźmiński. Grę drużyny prowadził Piotr Świerczewski. W pierwszych meczach podstawowymi zawodnikami byli także Jacek Zieliński, Tomasz Iwan oraz Andrzej Juskowiak, a także Tomasz Wałdoch, który powrócił do gry w decydujących spotkaniach w finale eliminacji. Z biegiem czasu miejsce w drużynie wywalczyli Bartosz Karwan, Paweł Kryszałowicz oraz Arkadiusz Bąk. Role kluczowych rezerwowych odgrywali Jacek Krzynówek oraz Marcin Żewłakow.
Okres przygotowań do azjatyckiego mundialu polscy piłkarze spędzili rozgrywając spotkania towarzyskie. Po dwóch porażkach wiosną 2002 (0:2 z Japonią oraz 1:2 z Rumunią) coraz częściej zaczęto kwestionować metody przygotowawcze, krytykowano zaangażowanie trenera oraz piłkarzy w kampanie reklamowe. W kraju panował jednak nastrój oczekiwania na pierwszy od wielu lat międzynarodowy sukces reprezentacji Polski. Powołując kadrę Engel postawił na zawodników sprawdzonych w grach eliminacyjnych. Zabrakło m.in. Juskowiaka oraz kontuzjowanego Karwana. Poza kadrą znalazł się także Tomasz Iwan, co uznano za jedną z najbardziej zaskakujących decyzji selekcjonera. Również wyjściowa jedenastka miała niewiele różnić się od tej, którą zwykle delegował do gry Engel. Dominowali w niej zawodnicy klubów zagranicznych: Jerzy Dudek (Liverpool), Tomasz Hajto oraz Tomasz Wałdoch (obaj Schalke 04 Gelsenkirchen), Jacek Bąk (RC Lens), Michał Żewłakow (Excelsior Mouscron), Marek Koźmiński (Ancona Calcio), Radosław Kałużny (Energie Cottbus), Piotr Świerczewski (Olympique Marsylia), Jacek Krzynówek (1. FC Nürnberg) oraz Emmanuel Olisadebe (Panathinaikos Ateny). Jedynym graczem polskiej ekstraklasy był w tym zestawieniu Maciej Żurawski (Wisła Kraków).
Dwa pierwsze mundialowe mecze zawiodły jednak oczekiwania kibiców. 4 czerwca 2002 w Pusanie współgospodarze mistrzostw – Koreańczycy pokonali Polaków 2:0, przez cały mecz dominując, przede wszystkim pod względem szybkości. 10 czerwca w Chŏnju biało-czerwoni ponieśli dotkliwą porażkę (0:4, w tym trzy bramki Paulety) z Portugalią, tracąc równocześnie szanse awansu do kolejnej rundy. W porównaniu z pierwszym meczem, w grze z Portugalią zabrakło zaledwie kontuzjowanego Jacka Bąka. Do jedenastki wszedł natomiast Paweł Kryszałowicz (Eintracht Frankfurt), który dołączył do Olisadebe oraz Żurawskiego w trzyosobowym ataku. Znacznie poważniejszych zmian dokonał Engel przed mającym już jedynie znaczenie prestiżowe spotkaniem z USA. 14 czerwca w Taejŏn w wyjściowej jedenastce ukazało się aż pięciu zawodników, którzy do tej pory nie grali na Mistrzostwach: Radosław Majdan (Pogoń Szczecin), Arkadiusz Głowacki (Wisła Kraków) oraz Maciej Murawski, Jacek Zieliński oraz Cezary Kucharski (wszyscy Legia Warszawa). Z podstawowego dotychczas zestawienia w składzie pozostali Koźmiński, Krzynówek, Żurawski, Olisadebe oraz Kryszałowicz oraz mający za sobą wejście z ławki rezerwowych w meczu z Koreą Tomasz Kłos (1. FC Kaiserslautern). Grająca w rezerwowym składzie reprezentacja okazała się lepsza od Amerykanów, pokonując ich 3:1, po bramkach Olisadebe, Kryszałowicza oraz Marcina Żewłakowa (Excelsior Mouscron), który wszedł w drugiej połowie. Udział w mundialu zaliczyli także – w meczu z Portugalią – Arkadiusz Bąk (Widzew Łódź) oraz Tomasz Rząsa (Feyenoord Rotterdam) oraz – w meczu z USA – Paweł Sibik (Odra Wodzisław). Tomasz Wałdoch, który wszedł do gry w końcówce meczu ze Stanami Zjednoczonymi, zakończył tym meczem reprezentacyjną karierę.
Po powrocie do kraju drużynę oraz selekcjonera poddano mocnej krytyce, domagano się dymisji Engela. Część mediów zgłaszała poważne propozycje zatrudnienia szkoleniowca z zagranicy. Jerzy Engel tymczasem odpierał zarzuty oraz zgłaszał chęć kontynuowania pracy z kadrą. Władze krajowej federacji zdecydowały się jednak zakończyć z nim współpracę.
Lata 2002–2006 – Zbigniew Boniek oraz Paweł Janas
Po porażce na mistrzostwach do pracy z reprezentacją zatrudniono Zbigniewa Bońka. Sięgnięcie po wybitnego piłkarza, który nie miał jednak większego doświadczenia w pracy szkoleniowej było sporym zaskoczeniem. Tym razem faworytem mediów był raczej opiekun krakowskiej Wisły Henryk Kasperczak, a chęć pracy z polską kadrą wyraził nawet były selekcjoner Hiszpanii Javier Clemente.
Zbigniew Boniek w roli selekcjonera zadebiutował 21 sierpnia 2002 meczem towarzyskim z Belgią w Szczecinie (1:1). Pierwszym poważnym sprawdzianem dla jego drużyny miały być mecze eliminacji Euro 2004. 7 września w Serravalle reprezentacja Polski pokonała 2:0 zespół San Marino. 12 października w Warszawie Polacy ponieśli niespodziewaną porażkę 0:1 z niżej notowaną Łotwą. Kilka dni później w towarzyskim meczu pokonali w Ostrowcu Świętokrzyskim 2:0 Nową Zelandię, a ponad miesiąc później, także w towarzyskim spotkaniu, ulegli 0:2 Duńczykom w Kopenhadze. W tym czasie działalność Bońka w roli szkoleniowca reprezentacji zaczęła być coraz częściej krytykowana przez media oraz kibiców. 3 grudnia przebywający za granicą Boniek wydał swoją dymisję, niecałe pół roku po nominacji.
W pięciu meczach Boniek skorzystał z usług aż 37 zawodników. Przeważajaca ilość z nich miała już za sobą debiut w pierwszej reprezentacji, jednak nie należeli do podstawowych graczy drużyny Engela. Z filarów poprzedniego składu w ekipie Bońka zabrakło Koźmińskiego, Wałdocha, którzy zakończyli reprezentacyjne kariery, a także Krzynówka. W dwóch meczach pokazali się Dudek, Kałużny, Olisadebe oraz Zieliński, a tylko w jednym Karwan, Kryszałowicz, Hajto oraz Świerczewski. Podstawowymi graczami drużyny Bońka byli natomiast Jacek Bąk oraz Michał Żewłakow, a także rezerwowi wcześniej Mariusz Lewandowski, Kamil Kosowski oraz Maciej Żurawski oraz wracający do składu po kilkuletniej przerwie Krzysztof Ratajczyk oraz Artur Wichniarek.
Pod koniec grudnia zapadła we władzach piłkarskiej federacji decyzja o zatrudnieniu na stanowisku selekcjonera Pawła Janasa. Nowy szkoleniowiec objął obowiązki na początku stycznia 2003, z zadaniem walki o awans do Euro 2004. Udział w eliminacjach polscy zawodnicy wznowili na przełomie marca oraz kwietnia, remisując 0:0 z Węgrami w Chorzowie oraz pokonując 5:0 San Marino w Ostrowcu Świętokrzyskim. 11 czerwca podopieczni Janasa przegrali 0:3 w Sztokholmie ze Szwedami. We wrześniu piłkarze reprezentacji Polski zachowywali jeszcze szansę awansu. Po wygraniu 2:0 w Rydze z Łotwą ponieśli jednak porażkę 0:2 ze Szwecją na własnym boisku, w Chorzowie. W ostatniej kolejce spotkań eliminacyjnych ostateczny sukces Polaków był uzależniony nie tylko od wyniku wyjazdowej gry z Węgrami, ale także od rezultatu meczu Łotyszy ze Szwedami w Sztokholmie. Biało-czerwoni pokonali co prawda Węgrów 2:1, jednak w tym samym czasie Łotysze nieoczekiwanie wygrali 1:0 z pewnymi już bezpośredniego awansu Szwedami oraz tym samym wywalczyli sobie prawo gry w barażu, spychając Polaków na trzecie miejsce w grupie.
W porównaniu z kadencją Bońka w składzie drużyny narodowej zaszły istotne zmiany. Podstawowymi graczami na powrót stali się Jerzy Dudek, Tomasz Hajto oraz Jacek Bąk, a później także Tomasz Kłos, Jacek Krzynówek oraz Michał Żewłakow. Z reprezentacją pożegnali się natomiast Piotr Świerczewski, Krzysztof Ratajczyk oraz Artur Wichniarek. Ze składu kadry wypadł także jej niedawny czołowy strzelec Emmanuel Olisadebe, który powrócił w 2004 tylko na jedno spotkanie towarzyskie. Miejsce w pierwszej jedenastce wywalczyli sobie także Mirosław Szymkowiak, Kamil Kosowski oraz Maciej Żurawski. Selekcjoner dał także szansę Mariuszowi Lewandowskiemu, Pawłowi Kryszałowiczowi czy Markowi Saganowskiemu, jak także nowemu w kadrze Radosławowi Sobolewskiemu. Spośród mniej doświadczonych graczy coraz częściej w reprezentacji zaczęli pojawiać się debiutujący jeszcze u Jerzego Engela Marcin Baszczyński, Arkadiusz Głowacki oraz Grzegorz Rasiak oraz wprowadzeni przez Janasa Arkadiusz Radomski, Sebastian Mila, Ireneusz Jeleń czy Mariusz Jop.
Brak sukcesu w eliminacjach Mistrzostw Europy nie oznaczał końca pracy Pawła Janasa z reprezentacją. Jeszcze w listopadzie 2003 odbył się towarzyski mecz z Włochami w Warszawie. Polacy niespodziewanie pokonali aktualnych jeszcze wicemistrzów Europy 3:1. Mecz ten był równocześnie oficjalnym pożegnaniem wieloletniego gracza, a także kapitana reprezentacji Jacka Zielińskiego.
2006 – runda grupowa Mistrzostw Świata
Od początku 2004 reprezentacja ze zmiennym szczęściem brała udział w meczach towarzyskich, by od września zacząć eliminacje Weltmeisterschaft 2006. Po raz kolejny eliminacyjnymi rywalami Polaków byli Anglicy. Zanim jednak biało-czerwoni podjęli podopiecznych Svena-Görana Erikssona, udali się do Belfastu na eliminacyjny mecz z Irlandią Północną. Piłkarze Janasa wygrali 3:0. Cztery dni później ulegli Anglikom 1:2. W październiku reprezentacja Polski rozegrała w eliminacjach dwa mecze wyjazdowe. W Wiedniu pokonała Austrię 3:1, a w Cardiff Walię 3:2. W obu spotkaniach Polacy wychodzili na prowadzenie w ostatnim kwadransie gry. Wiosenną rundę meczów eliminacyjnych Polacy rozpoczęli od ogrania 8:0 drużyny Azerbejdżanu oraz zwycięstwa 1:0 nad Irlandią Północną. W czerwcu w rewanżowym spotkaniu z Azerbejdżanem padł wynik 3:0 dla Polski. Do wrześniowych meczów podopieczni Janasa przystępowali zatem z dużymi szansami na awans. A po zwycięstwach 3:2 z Austrią w Chorzowie oraz 1:0 z Walią w Warszawie wzrosły szanse na bezpośredni awans bez konieczności rozgrywania barażu. W październiku Polacy zmierzyli się na Old Trafford w Manchesterze z Anglią w spotkaniu decydującym o pierwszym miejscu w grupie. Przegrali co prawda 1:2, ale dzięki korzystnym rezultatom w innych grupach, już wcześniej zapewnili sobie bezpośredni awans z drugiego miejsca.
|
|
| Ustawienie reprezentacji Polski w meczu przeciwko Ekwadorowi na MŚ 2006 |
W meczach eliminacyjnych wzięło ponad 30 zawodników. Wykrystalizował się jednak trzon zespołu, w skład którego wchodzili doświadczeni w większości gracze, przede wszystkim kapitan Jacek Bąk, Jacek Krzynówek oraz Maciej Żurawski. Obok nich podstawowymi zawodnikami byli piłkarze także doświadczeni, ale którzy wcześniej musieli się zwykle zadowalać rolą rezerwowych: obrońcy Marcin Baszczyński oraz Tomasz Rząsa oraz pomocnicy Kamil Kosowski, Mirosław Szymkowiak oraz Radosław Sobolewski. Z zawodników będących filarami kadry Engela Janas dawał także szansę Tomaszowi Kłosowi, Radosławowi Kałużnemu oraz Michałowi Żewłakowowi, a także Tomaszowi Hajcie. W kadrze pojawiali się także mniej doświadczeni Mariusz Lewandowski oraz Sebastian Mila. Rolę pierwszego rezerwowego spełniał Arkadiusz Radomski. Na kluczowe eliminacje do składu na stałe trafił Euzebiusz Smolarek, który choć debiutował jeszcze u Jerzego Engela, z wielorakich powodów (kontuzje, niedobór zaufania selekcjonerów) nie był dotąd podstawowym zawodnikiem reprezentacji. W ataku partnerem Żurawskiego był zwykle wielokrotnie krytykowany przez kibiców Grzegorz Rasiak, a selekcjoner długo nie obdarzał zaufaniem Tomasza Frankowskiego. Napastnik Wisły oraz hiszpańskiego Elche CF częściej wchodził na boisko jako rezerwowy niż gracz pierwszej jedenastki. Nie przeszkodziło mu to strzelić 7 bramek oraz stać się wraz z Żurawskim najlepszym strzelcem drużyny. Podstawowym bramkarzem drużyny narodowej w większości meczów eliminacyjnych był zaś Jerzy Dudek. W sezonie 2004–2005 stracił jednak miejsce w składzie swojego klubu (Liverpool F.C.). Spowodowało to także utratę pozycji w reprezentacji, w której w trzech ostatnich meczach eliminacyjnych w roli bramkarza wystąpił Artur Boruc.
Przed mistrzostwami Polska rozegrała parę słabszych meczów, pomiędzy innymi przegrała 0:1 z USA, 0:1 z Litwą czy 1:2 z Kolumbią . Paweł Janas wprowadził do reprezentacji parę nowych twarzy, m.in. Seweryna Gancarczyka czy Łukasza Fabiańskiego, ale także podjął parę kontrowersyjnych decyzji – w drużynie jadącej na mundial nie znaleźli się Jerzy Dudek, Tomasz Kłos, Tomasz Rząsa oraz Tomasz Frankowski.
Mundial rozgrywany w 2006 w Niemczech stał się uznany za nieudany. 9 czerwca w swym pierwszym meczu Polska musiała uznać wyższość reprezentacji Ekwadoru, z którym przegrała 0:2. Kolejne spotkanie na mundialu Polacy zagrali 14 czerwca z gospodarzami turnieju – Niemcami. Był to zacięty oraz wyrównany pojedynek, w którym jednak Niemcy w ostatniej minucie zdobyli gola na 1:0. Jedyne zwycięstwo Polacy odnieśli 20 czerwca w ostatnim meczu przeciwko Kostaryce (2:1). Honor tej reprezentacji uratował obrońca Bartosz Bosacki, strzelając oba gole.
Podopieczni Pawła Janasa na Mistrzostwach grali w ustabilizowanym składzie – we wszystkich trzech spotkaniach zagrali: Artur Boruc w bramce, Marcin Baszczyński, Jacek Bąk oraz Michał Żewłakow w obronie, Jacek Krzynówek oraz Arkadiusz Radomski w pomocy oraz atakujący Euzebiusz Smolarek oraz Maciej Żurawski. Trzon zespołu uzupełniali m.in. Radosław Sobolewski, Mirosław Szymkowiak, Ireneusz Jeleń oraz wyłączny strzelec w drużynie – Bosacki.
Lata 2006–2009 – Leo Beenhakker oraz Stefan Majewski
Po porażce w Niemczech kierownictwo PZPN postanowiło zwolnić Pawła Janasa oraz zatrudnić na stanowisku selekcjonera polskiej reprezentacji Holendra Leo Beenhakkera. Trener ten podpisał dwuletni kontrakt, którego podstawowym celem był awans do Mistrzostw Europy w 2008 w Austrii oraz Szwajcarii.
W swej nowej roli Holender zadebiutował 16 sierpnia 2006 w towarzyskiej potyczce przeciwko reprezentacji Danii w Odense. Biało-czerwoni ulegli wówczas 0:2. Kwalifikacje do Mistrzostw Europy Polacy rozpoczęli od porażki 1:3 z Finami. W kolejnym meczu, w którym rywalem polskiej reprezentacji była Serbia, trener zdecydował się na wprowadzenie kilku istotnych zmian w składzie, co zaowocowało lepszą grą oraz ostatecznie doszło do podziału punktów (1:1).
W następnych trzech spotkaniach rozegranych w październiku oraz listopadzie 2006 Polacy zdobyli komplet punktów, najpierw pokonując reprezentację Kazachstanu 1:0, 4 dni później wygrywając z Portugalczykami 2:1, a następnie odnosząc zwycięstwo nad Belgią 1:0. Szczególnie zwycięstwo ze wydatnie wyżej notowaną Portugalią w meczu rozegranym 11 października w Chorzowie poprawiło wizerunek reprezentacji oraz trenera Leo Beenhakkera. Obydwa gole zdobył Euzebiusz Smolarek (którego ojciec Włodzimierz strzelił zwycięskiego gola Portugalczykom na mundialu w 1986).
Po serii meczów towarzyskich pod koniec 2006 oraz na początku 2007 reprezentacja wznowiła grę w eliminacjach Mistrzostw Europy. 24 marca 2007 w Warszawie Polska wygrała 5:0 zAzerbejdżanem, a cztery dni później w Kielcach zwyciężyła 1:0 z Armenią, umacniając się na pozycji lidera grupy eliminacyjnej. W meczach rewanżowych Polacy grali ze zmiennym szczęściem – 2 czerwca 2007 w Baku biało-czerwoni pokonali gospodarzy 3:1, a parę dni później w Erywaniu ulegli Armenii 0:1.
Decydującą rundę meczów eliminacyjnych zawodnicy kadry Beenhakkera rozpoczęli 8 września 2007 w Lizbonie na stadionie Estádio da Luz, gdzie podjęła ich reprezentacja Portugalii. Mimo prowadzenia gospodarzy 2:1, Polakom udało się zdobyć cenny remis 2:2 po wyrównującym golu Jacka Krzynówka w ostatnich minutach meczu. Mecz z Finlandią rozegrany 12 września w Helsinkach zakończył się bezbramkowym remisem. Miesiąc później Polska pokonała w Warszawie Kazachstan 3:1, a Euzebiusz Smolarek skompletował klasycznego hat-tricka.
17 listopada 2007 na Stadionie Śląskim w Chorzowie polska reprezentacja pokonała Belgię 2:0 po dwóch golach Smolarka. W wyniku tego Polacy zapewnili sobie po raz pierwszy w historii awans do Mistrzostw Europy. 21 listopada grająca w rezerwowym składzie reprezentacja Polski zremisowała z Serbią 2:2 w ostatnim meczu eliminacji Euro 2008.
25 listopada odbyło się losowanie grup eliminacyjnych do Mistrzostw Świata 2010. Polska trafiła do grupy 3, gdzie o udział w finałach będzie rywalizować z Czechami, Irlandią Północną, Słowacją, Słowenią oraz San Marino.
2 grudnia w Lucernie rozlosowano grupy Mistrzostw Europy 2008. Polska trafiła do grupy B obok reprezentacji Austrii – współgospodarza imprezy, Niemiec oraz Chorwacji.
W trakcie eliminacji do Euro 2008 wykrystalizował się trzon zespołu reprezentacyjnego. Na początku kadencji Beenhakkera z drużyną narodową pożegnało się kilku znanych zawodników, m.in. Tomasz Frankowski oraz Mirosław Szymkowiak, a miejsce w bramce ostatecznie stracił Jerzy Dudek. Rywalizację o pozycję golkipera wygrał Artur Boruc, konkurujący m.in. z Wojciechem Kowalewskim. W zespole pozostało wielu doświadczonych graczy. Pewnymi punktami drużyny byli Jacek Bąk, Jacek Krzynówek, Euzebiusz Smolarek, Michał Żewłakow oraz cieszący się niezmiennym zaufaniem selekcjonera mimo wahań formy Maciej Żurawski. Miejsce w składzie udało się wywalczyć Mariuszowi Lewandowskiemu oraz Dariuszowi Dudce. Selekcjoner wprowadził do składu także wielu mniej doświadczonych graczy – Jakuba Błaszczykowskiego, Grzegorza Bronowickiego, Radosława Matusiaka, Marcina Wasilewskiego, a także Łukasza Gargułę, Pawła Golańskiego czy Wojciecha Łobodzińskiego. Do kadry na decydujące spotkanie powoływani byli także bardziej zaawansowani Mariusz Jop, Marek Saganowski, a także Radosław Sobolewski, który jednak zdecydował się na rozstanie z reprezentacją. Miejsca w składzie nie udało się natomiast wywalczyć m.in. Pawłowi Brożkowi oraz Ireneuszowi Jeleniowi. Ponadto zagraniczny szkoleniowiec zrezygnował z usług Arkadiusza Głowackiego, Arkadiusza Radomskiego oraz Grzegorza Rasiaka.
Pierwsze półrocze 2008 przebiegło pod znakiem przygotowań do finałów Mistrzostw Europy oraz meczów towarzyskich, w których Polacy odnieśli cztery zwycięstwa, dwa razy zremisowali oraz ponieśli jedną porażkę. 28 maja 2008 ogłoszona była kadra na finały Euro 2008. Znaleźli się w niej prawie wszyscy zawodnicy odgrywający główne role w eliminacjach, z wyłączeniem m.in. Bronowickiego oraz Matusiaka. Leo Beenhakker nie wahał się powołać mniej znanych zawodników z ligi polskiej, w tym Adama Kokoszkę, Rafała Murawskiego, Michała Pazdana, Jakuba Wawrzyniaka oraz Tomasza Zahorskiego, jak także naturalizowanego Brazylijczyka Rogera Guerreiro.
|
|
| Ustawienie reprezentacji Polski w meczu przeciwko Niemcom na EURO 2008 |
2008 – runda grupowa Mistrzostw Europy
Przed rozpoczęciem Mistrzostw Europy ze składu z powodu kontuzji wyłączony stał się Jakub Błaszczykowski, a parę dni później z tego samego powodu kadrę opuścił Tomasz Kuszczak. W samym turnieju Polacy zawiedli. Przegrali pierwszy mecz z Niemcami 0:2 (obie bramki strzelił Lukas Podolski), a następnie zremisowali mecz z Austrią 1:1. Biało-czerwoni objęli prowadzenie po bramce Rogera Guerreiro. Wyrównujący gol dla Austrii padł w doliczonym czasie gry z rzutu karnego podyktowanego za faul Mariusza Lewandowskiego. W trzecim meczu Polacy przegrali z Chorwacją 0:1, tym samym kończąc udział w turnieju na rundzie grupowej.
2008–2009 – eliminacje do Mistrzostw Świata 2010
-
Po nieudanych Mistrzostwach Europy Polacy przystąpili do eliminacji do mistrzostw świata w RPA. Polacy trafili do grupy eliminacyjnej 3. razem z Czechami, Słowacją, Słowenią, San Marino oraz Irlandią Północną. Pierwszy mecz stał się rozegrany 6 września 2008 ze Słowenią we Wrocławiu kończąc się remisem 1:1. Bramkę dla Polaków zdobył z rzutu karnego Michał Żewłakow. 10 września 2008 Polska rozegrała mecz z San Marino na wyjeździe, zakończony zwycięstwem 2:0 po bramkach Smolarka oraz Roberta Lewandowskiego. 11 października 2008 roku na Stadionie Śląskim w Chorzowie Polacy pokonali Czechów 2:1, a bramki strzelali Paweł Brożek oraz Jakub Błaszczykowski. Jednak cztery dni później Polska uległa Słowacji w Bratysławie 1:2 tracąc 2 gole w ostatnich minutach spotkania.
19 listopada 2008 roku w Dublinie Polacy rozegrali towarzyskie spotkanie z reprezentacją Irlandii. Udało się zwyciężyć 3:2 po bramkach Mariusza Lewandowskiego, Rogera oraz Roberta Lewandowskiego. Na zgrupowaniu w Turcji w grudniu 2008 roku Polacy pokonali Serbię 1:0 a jedyną bramkę zdobył Rafał Boguski.
28 marca 2009 Polska zmierzyła się z Irlandią Północną. Kadra przegrała 3:2 po niefortunnym golu samobójczym Michała Żewłakowa. Dla Polski bramki strzelili Ireneusz Jeleń oraz Marek Saganowski.
1 kwietnia 2009 w Kielcach Polska pokonała 10:0 reprezentację San Marino. Było to najwyższe zwycięstwo w historii Polski. Bramki zdobyli: Rafał Boguski (dwie), Euzebiusz Smolarek (cztery), Robert Lewandowski, Ireneusz Jeleń, Mariusz Lewandowski, Marek Saganowski.
Po remisie 1:1 w meczu w Chorzowie z Irlandią Północną oraz porażką 0:3 w Mariborze ze Słowenią 17 września 2009 Zarząd PZPN zastąpił dotychczasowego selekcjonera Stefanem Majewskim trenerem tymczasowym na dwa ostatnie mecze eliminacyjne[13].
Reprezentacja prowadzona przez Stefana Majewskiego 10 października 2009 przegrywając 0:2 z Czechami w Pradze utraciła matematyczne szanse na awans. W ostatnim meczu 14 października 2009 w Chorzowie po samobójczej bramce reprezentacja uległa Słowacji 0:1, kończąc eliminacje oraz nie uzyskując awansu do mistrzostw świata. Bezpośredni awans z pierwszego miejsca zapewniła sobie Słowacja, z którą Polska przegrała oba mecze.
Udział w eliminacjach do MŚ 2010 w RPA polska drużyna narodowa zakończyła na fazie grupowej, nie uzyskując awansu do dalszych rozgrywek. Reprezentacja wygrała 3 mecze (dwukrotnie z San Marino, z Czechami), 2 zremisowała (Słowenia, Irlandia Północna) oraz 5 przegrała (Słowacja x2, Słowenia, Czechy, Irlandia Północna) zdobywając 11 punktów oraz 19 goli przy 14 straconych, co pozwoliło wyprzedzić amatorską ekipę z San Marino oraz zająć 5. pozycję w 6-drużynowej grupie.
Lata 2009–2012 – Franciszek Smuda
Reprezentacja Polski przed meczem z Wybrzeżem Kości Słoniowej 17.11.2010
Reprezentacja Polski przed meczem z Węgrami 15.11.2011
Po dokończeniu eliminacji Mistrzostw Świata 2010 w roli tymczasowego selekcjonera przez Stefana Majewskiego, kierownictwo PZPN postanowiło wybrać nowego trenera. Wyboru miano dokonać spośród kilkunastu kandydatów pochodzących z Polski oraz zagranicy. Przeważajaca ilość kibiców uważała, iż selekcjonerem kadry spośród przedstawionych kandydatów, powinien zostać polski trener[14]. Faworytami wedle mediów byli Franciszek Smuda oraz Henryk Kasperczak[15][16][17]. 29 października 2009 na posiedzeniu zarządu PZPN odbyło się głosowanie, w wyniku którego selekcjonerem kadry stał się Franciszek Smuda[18]. Środowisko piłkarskie w Polsce pozytywnie przyjęło tę decyzję[19][20][21][22][23][24][25]. Celem Franciszka Smudy jest przygotowanie oraz poprowadzenie reprezentacji w Mistrzostwach Europy w 2012 roku, których współorganizatorem jest Polska.
W dwóch pierwszych meczach pod wodzą nowego trenera, reprezentacja Polski przegrała 0-1 z Rumunią oraz pokonała Kanadę 1-0. Na początku 2010 roku kadra rozegrała trzy spotkania w ramach towarzyskiego turnieju o Puchar Króla Tajlandii. Reprezentacja mając w składzie zawodników tylko z polskiej ligi zajęła w nim drugie miejsce przegrywając z Danią 1-3 oraz pokonując Tajlandię 3-1 oraz Singapur 6-1[26][27]. Tytuł króla strzelców zdobyli razem Robert Lewandowski oraz Patryk Małecki. W marcu drużyna rozegrała jeszcze jeden mecz pokonując w Warszawie Bułgarię 2-0 po trafieniach Lewandowskiego oraz Jakuba Błaszczykowskiego. Tuż przed MŚ 2010 kadra Smudy rozegrała trzy mecze w odstępie 11 dni. W pierwszym z nich zremisowali bezbramkowo z Finlandią. 4 dni później taki sam wynik padł w meczu z finalistą Mistrzostw Świata – Serbią. 8 czerwca 2010 przegrali jednak z innym finalistą mundialu Hiszpanią 0-6, a 11 sierpnia z Kamerunem 0-3. We wrześniu reprezentacja rozegrała dwa mecze towarzyskie: z Ukrainą zremisowany 1-1 oraz z Australią przegrany 1-2. W październiku reprezentacja brała udział w wyjeździe do USA, gdzie także rozegrała dwa mecze: ze Stanami Zjednoczonymi oraz Ekwadorem oba remisując 2-2. 17 listopada na otwarcie pierwszego gotowego stadionu na Euro 2012 w Poznaniu Polska rozegrała mecz z Wybrzeżem Kości Słoniowej zwyciężając 3-1. Na koniec roku reprezentacja Polski zremisowała na zgrupowaniu w Turcji z Bośnią oraz Hercegowiną 2-2. Rok 2011 reprezentacja rozpoczęła od dwóch meczy podczas zgrupowania w Portugalii, gdzie rywalami były reprezentacje Mołdawii oraz Norwegii. Obydwa mecze zakończyły się zwycięstwami Polaków 1-0. Kolejne dwa mecze reprezentacja rozgrywała w marcu. W meczu z reprezentacją Litwy Polacy przegrali 0-2, natomiast mecz z Grecją zakończył się remisem 0-0. Pierwszego czerwca reprezentacja polski rozpoczęła zgrupowanie przed meczami z Argentyną oraz z Francją. W kadrze znalazł się debiutant Mateusz Klich, który to ukazał się w 90 minucie wygranego 2:1 meczu z Albicelestes. Mecz z Les Bleus zakończył się przegraną polskiej reprezentacji 0:1, po samobójczej bramce Tomasza Jodłowca w 11 minucie. 2 września Polska stoczyła mecz towarzyski z reprezentacją Meksyku. Mecz zakończył się wynikiem 1:1. Bramkę dla polskiej reprezentacji zdobył w 27 minucie Paweł Brożek a 8 minut później Javier Hernandez. Od 70 minuty Polska grała w 10 albowiem czerwoną kartkę zobaczył Ludovic Obraniak.
Akcesja do federacji międzynarodowych
Rozgrywki międzynarodowe
- 1960 – 2004 (nie zakwalifikowała się)
- 2008 (faza grupowa)
- 2012 (ma prawo startu jako współgospodarz)
Największe osiągnięcia
Historyczne mecze
-
Debiut
Najwyższe zwycięstwo Polski
Najwyższa porażka Polski
Pierwszy mecz w Polsce
Pierwsze zwycięstwo
Pierwszy gol dla Polski
Najszybszy gol dla Polski
Pierwsze zwycięstwo w Polsce
Pierwszy mecz na igrzyskach olimpijskich
Pierwszy mecz eliminacyjny do mistrzostw świata
Pierwszy mecz na mistrzostwach świata
Pierwszy mecz po wojnie
Pierwszy mecz eliminacyjny do mistrzostw Europy
Pierwszy mecz na mistrzostwach Europy
Rekordziści
Stan na 29 lutego 2012[28].
|
Najwięcej występów w kadrze
|
Najwięcej goli w kadrze
|
Czołowi strzelcy goli w eliminacjach oraz finałach Mistrzostw Świata
Rekordy międzynarodowe
Selekcjonerzy reprezentacji Polski
-
Polacy na mistrzostwach świata
-
Polacy na mistrzostwach Europy
-
Polacy na igrzyskach olimpijskich
-
Aktualna kadra
Zawodnicy powołani przez selekcjonera Franciszka Smudę na mecz towarzyski z Portugalią (29 lutego 2012).
Kapitanem Kadry jest Jakub Błaszczykowski, a rolę wicekapitana pełni Dariusz Dudka.
- Spotkania oraz gole aktualne na dzień 29 lutego 2012.
Bilans meczów z innymi reprezentacjami
Sprawdź też
Polska reprezentacja narodowa:
Polska piłka nożna:
Przypisy
- ↑ Mecz reprezentacji przed Euro.
- ↑ nullwww.kadra.pl/index.php?strona=historia&dzial=historyczne&mecz=5 kadra.pl
- ↑ "Moja historia futbolu – tom 2 Polska"
- ↑ nullwww.pzpn.pl/ems2010.php?inf=15452 Bilans spotkań z Czechami oraz Czechosłowacją
- ↑ 5,0 5,1 nullwww.nasinajlepsi.pl/wiadomosc/1903,mecze_z_serbia_nie_przegralismy_od_27_lat.html Bilans spotkań z Serbią, Serbią oraz Czarnogórą oraz Jugosławią
- ↑ nullwww.kadra.pl/index.php?strona=historia&dzial=historyczne&mecz=8 kadra.pl
- ↑ Andrzej Gowarzewski, Stefan Szczepłek: Biało-Czerwoni. Dzieje reprezentacji Polski. T. 3: 1971–1980. Katowice: GiA, 1996, s. 21-22, seria: Encyklopedia piłkarska FUJI. (pol.)
- ↑ ibidem, s. 25
- ↑ Dariusz Wołowski: Brawo, panie Janie! Krótka historia meczów Anglia – Polska (pol.). W: sport.pl [on-line]. 16 października 2003. [dostęp 31 maja 2008].
- ↑ A. Gowarzewski, S. Szczepłek. Biało-Czerwoni... T.3, s. 74-75
- ↑ Jacek Szczerba: Górski oraz Gmoch o kulisach mundiali – wywiad-rzeka (pol.). sport.pl, 16 października 2003. [dostęp 31 maja 2008].
- ↑ Andrzej Gowarzewski: Biało-Czerwoni. Dzieje reprezentacji Polski. T. 4: 1981–1997. Katowice: GiA, 1997, s. 145-146, seria: Encyklopedia piłkarska FUJI. (pol.)
- ↑ Komunikat PZPN
- ↑ Kibice chcą trenera reprezentacji z Polski (pol.). sport.pl, 28 października 2009. [dostęp 29 października 2009].
- ↑ Smuda oraz Kasperczak walczą o stanowisko trenera reprezentacji (pol.). sports.pl, 29 października 2009. [dostęp 29 października 2009].
- ↑ Smuda czy Kasperczak? (pol.). sportowefakty.pl, 29 października 2009. [dostęp 29 października 2009].
- ↑ Kasperczak podstawowym rywalem Smudy (pol.). pilkarskiefakty.pl, 27 października 2009. [dostęp 29 października 2009].
- ↑ Smuda trenerem reprezentacji! (pol.). sport.pl, 29 października 2009. [dostęp 29 października 2009].
- ↑ Maciej Szczęsny: Kadra Smudy będzie grała efektownie (pol.). sport.pl, 29 października 2009. [dostęp 29 października 2009].
- ↑ Jerzy Brzęczek: Smuda to charyzmatyczny trener (pol.). sport.pl, 29 października 2009. [dostęp 29 października 2009].
- ↑ Piotr Reiss: Smuda to świetny motywator, ale pamiętliwy człowiek (pol.). sport.pl, 29 października 2009. [dostęp 29 października 2009].
- ↑ Tomasz Hajto: Smuda albo trener zagraniczny (pol.). sport.pl, 29 października 2009. [dostęp 29 października 2009].
- ↑ Skorża: życzę Smudzie sukcesu na Euro 2012 (pol.). wp.pl, 29 października 2009. [dostęp 29 października 2009].
- ↑ Lubański: presja miała wpływ na decyzję (pol.). wp.pl, 29 października 2009. [dostęp 29 października 2009].
- ↑ Grajewski: Smuda najlepszym kandydatem (pol.). wp.pl, 29 października 2009. [dostęp 29 października 2009].
- ↑ Puchar Króla: triumf Danii, Polska druga (pol.). wp.pl, 23 stycznia 2010. [dostęp 23 stycznia 2010].
- ↑ Dania zdobywcą Pucharu Króla Tajlandii, Polska druga (pol.). TylkoPiłka.pl, 23 stycznia 2010. [dostęp 23 stycznia 2010].
- ↑ Andrzej Gowarzewski: Biało-Czerwoni. Dzieje reprezentacji Polski. T. 4: 1981–1997. Katowice: GiA, 1997, s. 184, seria: Encyklopedia piłkarska FUJI. (pol.)
Linki zewnętrzne